PSYCHICZNE OSIĘDBANIE – WYWIAD Z NATALIĄ STASIOWSKĄ (DZIEWCZYNA Z JEDNYM OKIEM)

Studentka psychologii – z pasji i zamiłowania. Wierzy w ludzi, w ich dobre zamiary, uwielbia poznawać ludzkie życiorysy i zarazem stawać się malutką cząstką ich życia. Natalia, w blogosferze znana jako Dziewczyna z jednym okiem, tworzy jedno z najbardziej uważnych miejsc w sieci. 

 

Wywiad ukazał się w ramach serii, pt. Psychiczne osiędbanie, mającej na celu rozwijanie w Czytelnikach umiejętności pielęgnowania dobrego samopoczucia, zdrowia i higieny psychicznej.

 

IGA: Natalio, bardzo mi miło, że przyjęłaś moje zaproszenie! Tworzysz cudowne miejsce w sieci – bloga o nazwie Dziewczyna z jednym okiem, w którym nie tylko dzielisz się swoją psychologiczną wiedzą, ale także inspirujesz do bardziej uważnego życia. Z Twoich kanałów społecznościowych bije wyjątkowy spokój. Powiesz nam więcej o sobie i swojej działalności w sieci?

NATALIA: Mnie też jest ogromnie miło – tym bardziej, że dawno już nie miałam okazji rozpisać się troszkę bardziej niż jedynie na Instagramie o tym, co dla mnie ważne. Bo choć faktycznie prowadzę bloga, to od jakiegoś czasu brakuje mi przestrzeni, by tworzyć nowe wpisy. Początkowo bardzo mnie to frustrowało, wypominałam sobie tę niemoc i twórczy kryzys, ale… odpuściłam. I to zdecydowanie będzie jeden z najistotniejszych dla mnie składników osiędbania. Obecnie działam więc głównie na Instagramie, gdzie staram się przemycać trochę psychoedukacji, ale piszę też o codziennostkach i małych radościach.

 

Czym w takim razie jest dla Ciebie jest psychiczne osiędbanie?

W największym skrócie – wsłuchiwaniem się w siebie. Byciem w zgodzie z sobą. Brzmi banalnie, ale sama się przekonałam, jak łatwo zatracić się w natłoku przeróżnych spraw i pod wpływem wszechobecnego kultu produktywności zapomnieć o sobie. Przestajemy pytać siebie „na co naprawdę mam ochotę?”, gubimy to, co dawało nam największą radość i poczucie sensu. Jeszcze inną sprawą jest to, czy na pewnym etapie pozwolono nam być sobą i dokonywać własnych wyborów. Tak, ta uważność na własne potrzeby jest zdecydowanie najważniejszym elementem mojego osiędbania, bo w niej zawiera się cała reszta – wspomniane przeze mnie odpuszczanie, pozwalanie sobie na odpoczynek i nicnierobienie, niebagatelizowanie sygnałów płynących z ciała, łagodność i wyrozumiałość wobec własnych błędów i niedociągnięć.

 

Studia dziennie na wymagającym kierunku na Uniwersytecie Jagiellońskim, równoległe kształcenie się poza uczelnią (mam tutaj na myśli Twoje zamiłowanie do terapii ACT oraz współpracę z portalem opsychologii.pl), psychoedukacja w sieci… to sporo aktywności do pogodzenia. Jakie są Twoje sposoby na zachowanie balansu między tymi wszystkimi sferami?

Próbuję pogadać szczerze z samą sobą i ustalić priorytety. Studia faktycznie pochłaniają sporą część mojego czasu, bo są dla mnie niezwykle ważne i muszę przyznać, że to właśnie zaangażowanie w około-uczelniane sprawy przyczyniło się do zawieszenia mojego blogowania. Bardzo chciałabym wrócić do pisania dłuższych artykułów, lecz tymczasowo po prostu odpuściłam sobie presję z tym związaną. Co jakiś czas robię sobie też przerwę od wszelkich psychologicznych działań – przynajmniej jeden weekend w miesiącu jest dla mnie wolny od czytania psycho-rzeczy i od uczenia się. Wspaniałe są też te dłuższe resety, związane z podróżowaniem – po tygodniu niemyślenia o wszystkim co związane z psychologią, zaczynam tęsknić i po powrocie z radością zanurzam się w kolejną książkę lub artykuł.

 

Czy masz wypracowaną poranną i wieczorną rutynę? Jakie nawyki pomagają Ci utrzymać higienę psychiczną?

Nie mam żadnej ścisłej rutyny związanej z konkretną porą dnia. Gdy poczuję taką potrzebę – sięgam po zeszyt, który nazwałam swoją „myślodsiewnią”, a który zawsze leży przy moim łóżku, by spisać swoje myśli i przeżycia. Usiłuję też wplatać w swoją codzienność praktykę uważności – podczas jazdy autobusem poświęcam kilka minut na monitorowanie oddechu, podczas spaceru obserwuję, dotykam, skupiam się na zapachach i dźwiękach. Co jakiś czas robię sobie obowiązkowy reset od bycia online, przeglądam też treści, które obserwuję, zastanawiając się, czy aby na pewno przynoszą mi więcej korzyści niż szkody i czy wciąż chcę je oglądać. Próbuję też medytować, choćby kilka minut dziennie – chciałabym, by stało się to moim nawykiem, bo do tej pory mi się to nie udało.

 

Każdy z nas mierzy się na co dzień z wieloma stresującymi sytuacjami. Jak sobie z nimi radzisz? Co pomaga Ci w walce ze stresem?

W pewnym momencie swojego życia zaczęłam doświadczać ataków paniki i wzmożonego lęku – to właśnie wtedy trafiłam na ideę uważności i zawdzięczam jej wiele. Dzięki nauce obserwacji swoich myśli bez oceniania i bez konieczności zgadzania się z nimi, a także poprzez obserwację reakcji swojego ciała udało mi się przezwyciężyć ataki paniki, a mindfulness pomaga mi do dziś w stresujących sytuacjach. Ostatnio najczęściej stosuję uważne słuchanie muzyki – zakładam słuchawki (najlepiej nauszne, by odizolować się od dźwięków płynących z otoczenia) i skupiam swoją uwagę w pełni na każdym dźwięku i słowie, śledząc jak się zmieniają i jak płyną. Wystarczy kilka utworów przesłuchanych w ten sposób, by ukoić rozbiegane myśli. Wiele zawdzięczam również praktyce jogi.

 

Jak wyglądałby Twój idealny dzień spędzony wyłącznie na odpoczynku i psychicznym resecie?

Rozpoczęty leniwym śniadaniem, któremu poświęciłabym całą swoją uwagę – zdecydowanie zbyt często podczas posiłków zajmuję się przeglądaniem mediów społecznościowych czy czytaniem kolejnego artykułu. Poświęciłabym kilka chwil na jogę lub ćwiczenia rozciągające, wyciągnęłabym mojego S. na długą rozmowę o wszystkim i niczym przy kawie, pospacerowalibyśmy po Nowej Hucie lub po Podgórzu, wspólnie upichcilibyśmy dobry obiadek (lub zamówilibyśmy pizzę 😉) . Obejrzałabym kilka odcinków Przyjaciół i potańczyła (lub poudawała, że potrafię tańczyć – ważne, że jest energia i mnóstwo śmiechu 😊) do ukochanej Florence + The Machine. Wieczorem obowiązkowo dłuuuga kąpiel w towarzystwie jakiejś lekkiej książki. Kilka minut medytacji przed snem i kilka chwil, by przypomnieć sobie, co dobrego spotkało mnie w ostatnich dniach. Och, byłabym zapomniała – jeszcze czas na zabawę z moim psinkiem musi się znaleźć!

 

Jaka dziedzina psychologii jest Ci szczególnie bliska i dlaczego? Z którą wiążesz swoją zawodową przyszłość?

To trudne pytanie – jestem obecnie na etapie rozmyślań o swojej przyszłości i to zdecydowanie niełatwe decyzje. Bardzo chciałabym, by częścią mojej pracy zawodowej były spotkania z seniorami – zaczęłam niedawno pracę w Centrum Aktywności Seniora i ten czas spędzany ze starszymi jest dla mnie ważny. Chciałabym też kiedyś zostać psychoterapeutką, choć czuję, że zanim zdecyduję się na szkołę psychoterapii, będę potrzebować sporo doświadczenia w pracy z ludźmi. Bliska jest mi tematyka uważności, dobrego życia, w zgodzie z sobą i wartościami, pomimo lęku i na przekór przeciwnościom – co wpisuje się w założenia terapii ACT.

 

Jesteś autorką cyklu wpisów „Alfabet zdrowia psychicznego”. Jaka idea przyświecała Ci w trakcie tworzenia tej serii? Co może on wnieść do życia jego czytelników?

Alfabet, który razem z Kaliną tworzymy jest subiektywnym wyborem haseł, które uznałyśmy za najistotniejsze dla utrzymania higieny zdrowia psychicznego. Znalazły się tam między innymi wpisy o gniewie, odpuszczaniu, kontroli, rytuałach, odpoczynku, medytacji i introwertyzmie. Chciałyśmy, by w natłoku informacji o zdrowym stylu życia rozumianym głównie jako dbanie o ciało – jego wygląd i sprawność, pojawiło się w Internecie coś dla równowagi. Coś, co przecież jest równie ważne, a często zaniedbywane – nasz dobrostan psychiczny. Nasze teksty są dość zróżnicowane, zarówno tematycznie jak i pod kątem zawartości – czasami stawiałyśmy na merytoryczność i podbudowanie naukowe, czasem na własne przemyślenia i obserwacje. Myślę, że ta seria wpisów może przede wszystkim skłonić do odrobiny refleksji nad tym, jak się czujemy na co dzień, nad swoimi potrzebami i nad ewentualnymi zmianami, które mogłyby poprawić jakość naszego życia.

 

Jaką radę dałabyś osobom, które dopiero zaczynają pielęgnować swoje psychiczne-Ja?

Zaopatrzcie się w duuużą dozę cierpliwości i łagodności wobec siebie. To naturalne, że bywa źle, że są kryzysy, że nie wychodzi, że się nie chce. Umysł będzie się bronił przed zmianami – i nie, 21 dni nie wystarczą, by wprowadzić nowy, dobry nawyk w miejsce zachowania/myśli, które powtarzaliśmy latami. Dbanie o siebie to niełatwa podróż – ale jak każda podróż, obok trudności przynosi też mnóstwo piękna, radości i wolności.   

 

Natalia, bardzo dziękuję Ci za rozmowę! Czy chciałabyś zostawić moich Czytelników z jakąś konkretną myślą?

Zadbajmy o taką codzienność i takie życie, od którego nie będziemy chcieli uciekać – w weekend, w wakacje. Jak? Wsłuchując się uważnie w siebie. Idąc własną drogą.

 

RESZTĘ WYWIADÓW Z SERII PSYCHICZNE OSIĘDBANIE PRZECZYTASZ TUTAJ

(Visited 174 times, 174 visits today)

PRZECZYTAJ TAKŻE