BLOGERÓW PRZEPIS NA… UDANY ZWIĄZEK

nathan-mcbride-229638

Bardzo lubię rozmawiać o miłości. Często na blogu poruszam tematy związane z budowaniem szczęśliwego, trwałego związku, pielęgnowaniem uczucia oraz efektywną komunikacją. Jakiś czas temu poprosiłam kilku blogerów o zdradzenie ich sposobów na udany związek.

Skutkiem naszej współpracy jest poniższe mini vademecum przeznaczone dla tych, którzy pragną zbudować i utrzymać satysfakcjonującą relację. Zapraszam do lektury. :)

***

Justyna

Justyna z bloga Happyholic

Podtrzymywanie fizycznej fascynacji i dobra komunikacja – to moim zdaniem dwa bardzo mocne składniki udanego związku.

Fizyczność często zrzuca się na drugi plan. Uważam, że niesłusznie. Można oczywiście być w udanej relacji, gdzie namiętność nie odgrywa dużego znaczenia ale po jakimś czasie może zacząć do nas docierać, że bardziej niż miłość łączy nas z drugą osobą czysta przyjaźń, a fizyczna bliskość gdzieś umknęła. A te dwie rzeczy powinny iść jednak w miarę możliwości w parze. Partner powinien być dla nas przyjacielem, który pociąga nas w sposób fizyczny. I do nas należy zadanie, by tą fizyczną chemię podtrzymywać, rozbudzać – nie poddawać się rutynie dnia codziennego.

Druga sprawa to komunikacja. Druga osoba często naprawdę nie potrafi czytać w naszych myślach i proste sprawy, niespełnione oczekiwania urastają do rangi dramatycznych, niewypowiedzianych problemów. Rozmowa, rozmowa i jeszcze raz rozmowa. A jeśli o pewnych sprawach ciężko mówić, polecam pisanie – czy to w sms-ach, mailach czy w zwykłym notatniku. Każdy problem da się rozwiązać, jeśli tylko nie chowamy go głęboko w sobie czekając na ‘olśnienie’ partnera. Łatwiej i dojrzalej po prostu powiedzieć co nas gryzie, co nie odpowiada nam w związku, co mogłoby ulec zmianie by było lepiej. I załatwiać tego rodzaju niesnaski na bieżąco.

Kamil

Kamil z bloga BlogOjciec

Jak stworzyć udany związek?

Przede wszystkim należy go oprzeć na partnerstwie. I nie chodzi mi nawet o to, że wszystkim dzielimy się wszystkim równo po połowie, tylko że podział obowiązków (jakikolwiek on był nie był) powinien być akceptowany przez obie strony.

Czyli jeśli jedna osoba pracuje, a druga siedzi w domu i obydwóm stronom to odpowiada, to jest ok. Ale jeśli obie strony pracują, a jedna dodatkowo ma jeszcze zajmować się domem i robi to, bo czuje, że musi (chociaż nie chce!), to już coś nie gra. I takiego związku udanym bym nie nazwał.

Drugą ważną rzeczą, jest pozbycie się złudzeń. Pozbycie się złudzeń, że wady naszego partnera (partnerki) nagle znikną. A to po ślubie, a to po dziecku, a to po znalezieniu pracy. Otóż nie. One nie znikną. Więc albo je zaakceptujemy już teraz albo damy mu (jej) do zrozumienia, że ma się zmienić albo niestety musimy odejść. Nie ma czwartej opcji. Najgorsze co możemy zrobić, to nie wybrać żadnej z tych opcji i żyć jako męczennik, który nigdy nie potrafił się postawić i zawalczyć o swoje szczęście. Jeśli jednak będziemy potrafili zdecydować się na jedną z tych opcji (ze wszystkimi jej wadami i zaletami), to będziemy na najlepszej drodze do udanego związku.

Marta

 Marta z bloga MartaPisze

Zacznijmy od tego, że nie ma czegoś takiego, jak recepta na udany związek. Po prostu nie ma. Nie istnieje. Każdy związek jest inny i każda relacja rodzi się i ewoluuje w inny sposób. Ale z drugiej strony, jestem zdania, że są pewne aspekty, które powinny być fundamentem każdego udanego związku – po prostu.

Po pierwsze – zaufanie. Nie ma nic ważniejszego, niż prawdziwe zaufanie i świadomość, że choćby skały się ruszały, to możesz liczyć na tą drugą osobę. Nieważne, czy chodzi o kwestię wierności, czy po prostu fakt, że wiesz, że kiedy sprawy pójdą nie tak, twój partner przy tobie będzie. Nie można tworzyć dobrego związku i nie mieć do siebie zaufania. Tak to nie działa. Można się kochać, można mieszkać ze sobą, ale jeśli nie potraficie ze stuprocentową pewnością powiedzieć, że druga osoba wam pomoże, kiedy będzie ciężko – jest kiepsko.

Po drugie – chemia, przyciąganie, pasja – jak zwał, tak zwał. Zwłaszcza w długoletnich związkach. Mówi się, że po pewnym czasie ludzie się do siebie przyzwyczajają, nie ma już tych motylków, że to normalne… ale moim zdaniem, jeśli po czterech, pięciu, sześciu latach, a nawet i dwunastu dalej czujesz podniecenie w brzuchu jak się całujecie, to jest dobrze. Bardzo dobrze :)

Po trzecie – ROZMOWA. Musicie ze sobą rozmawiać! Wydaje mi się, że związek to tak naprawdę połączenie przyjaźni i pasji/miłości. Ta druga osoba musi być osobą, z którą lubisz spędzać czas! Z którą możesz porozmawiać o wszystkim i z którą porobisz coś razem :)

A poza tym? Wal wszystkie poradniki o związkach. To Ty sam wiesz najlepiej, jak powinien wyglądać twój związek :)

Konrad

Konrad z bloga Fathersday

 Wszędzie tam gdzie w grę wchodzą przepisy i instrukcje to ja odnajduję się słabo.  Od kiedy pamiętam postępowałem we wszystkim intuicyjnie. Podobnie jest w związku.

Mamy z M., ten komfort że jesteśmy podobni do siebie, choć nie w kwestii zainteresowań czy hobby, ale w kwestii podejścia do życia. To, że siebie znaleźliśmy, to było szczęście. To, że ze sobą dobrze żyjemy to kwestia naszego podejścia i konsekwencji w miłości, po prostu. Nie mamy przepisu na szczęście, wierzymy, że jesteśmy dla siebie najlepszymi osobami na świecie i nawet gdy jest czasem gorzej, gdy pojawiają się złe emocje między nami, to zawsze jest to przejściowe i po całym dniu nie odzywania się do siebie idąc przez Centrum Handlowe przystajemy i mówimy sobie: no dobrze, wystarczy, wracajmy do normalności. Całujemy się wtedy, przytulamy i idziemy dalej, w całkiem innych już nastrojach. Wydaje mi się, że wszystko sprowadza się do znalezienia właściwej osoby i powiedzenia sobie wtedy: no dobrze, to początek czegoś nowego i koniec wszelkich rozmyślań nad innymi możliwościami –  innej drogi już nie ma i nie będzie, po prostu. Z reguły jest tak, że gdy dzieckiem będąc zostajemy fanem jednej drużyny to jesteśmy jej wierni już zawsze, bez względu na to jak jej się powodzi. Ja jestem fanem mojej M., bez względu na wszystko, a poza tym jestem w niej bezwzględnie zakochany i nigdy nie będzie inaczej.

***

Co sądzicie o powyższych “przepisach”? Może zechcecie podzielić się własnymi? :)

(Visited 121 times, 1 visits today)

PRZECZYTAJ TAKŻE