THE SUSTAINABLE HAPPINESS MODEL – co robić, by szczęście mnie nie opuszczało?

ariel-lustre-242326

Zastanawiałeś się kiedyś, co wpływa na to, że czujesz się szczęśliwy? Lub na to, że tego szczęścia ci brakuje? A jeśli powiem ci dokładnie, co wpływa na twoje szczęście i że mam dla ciebie naprawdę dobrą wiadomość z tym związaną?

CO WPŁYWA NA TWOJE SZCZĘŚCIE?

Jamie L. Kurtz wraz z Sonią Lyubomirsky opisują w swym artykule Toward a Durable Happiness tzw. Zrównoważony Model Szczęścia (pozwoliłam sobie przetłumaczyć jego nazwę w ten sposób). Mówi on o tym, że człowiek może aktywnie zwiększać poziom odczuwanego przez siebie szczęścia, pomimo genetycznych predyspozycji oraz szybkiej adaptacji do przyjemnych doświadczeń.

Jest grupa osób, której wydaje się, że to okoliczności, w jakich w danej chwili się znajdujemy, determinują nasze poczucie szczęścia. Wrzucają do tego worka wszystkie losowe zdarzenia, pewne stałe cechy jak płeć i pochodzenie, przeszłe życiowe doświadczenia (sukcesy i traumy), posiadane wykształcenie, status społeczny, matrymonialny oraz materialny, stan zdrowia, zarobki, wygląd, miejsce zamieszkania, itp. Z badań wynika, że owe okoliczności wpływają na nasze szczęście tylko w 10%. To oznacza, że nie jesteśmy bezsilni wobec sytuacji życiowej, w jakiej się znajdujemy – z każdej można wyciągnąć coś, co sprawi, że będziemy szczęśliwi.

Na poziom odczuwanego szczęścia wpływa również wspomniana wyżej genetyka. Badacze określają to mianem set pointu – czyli, tak jakby, wyjściowego poziomu szczęścia, który jest od początku w nas wdrukowany. U niektórych osób jest on wyższy, niż u innych. Upraszczając, można powiedzieć, że jedni z nas po prostu rodzą się szczęśliwsi od innych. Każdy zna osobę, która mimo przeciwności losu zawsze widzi szklankę do połowy pełną oraz jej przeciwieństwo – istotę wiecznie naburmuszoną, której nie da się niczym zadowolić. To, co je różni, to właśnie ów set point. Badania pokazują, że determinuje on nasze poczucie szczęścia aż w 50%.

Na pocieszenie, podzielę się teraz zapowiadaną we wstępie dobrą wiadomością. Według przeprowadzonych badań jest jeszcze jedna rzecz, która ma wpływa na to, czy jesteśmy szczęśliwi i jak łatwo policzyć – zostało jej 40% wkładu (co stanowi dość spory kawałek tortu). Mowa o własnej zamierzonej aktywności – zaplanowanej i nakierowanej na budowanie poczucia osobistego szczęścia. Składają się na nią określone myśli i działania, które zmieniają perspektywę postrzegania siebie, swojego życia oraz świata. Mają one w sposób ciągły wpływać na poziom odczuwanego szczęścia oraz utrzymywać je na względnie stałym poziomie. 

szcz

CO MOGĘ ZROBIĆ, BY ZADBAĆ O SWOJE POCZUCIE SZCZĘŚCIA?

O jakich aktywnościach mowa? Aby zadbać o swój poziom odczuwanego szczęścia należy przede wszystkim:

 1. WYRAŻAĆ WDZIĘCZNOŚĆ

O tym, jak okazywanie wdzięczności zwiększa poczucie szczęścia pisałam już tutaj: DZIENNIK WDZIĘCZNOŚCI – wrażenia po miesiącu prowadzenia. Nie ma sensu powtarzać tych treści – tam również przytaczam wyniki badań opisane w powyższym artykule.

 2. WIZUALIZOWAĆ NAJLEPSZĄ WIZJĘ SIEBIE

Regularna wizualizacja najlepszej wersji siebie pozwala wykształcić optymistyczne nastawienie względem swojej przyszłości oraz poczucie sprawstwa, wyrażone w przekonaniu, że faktycznie uda się osiągnąć wyobrażany obraz. Ważne jednak, by zakładane cele były realne i dostosowane do możliwości danej osoby. Mężczyzna o wzroście metr sześćdziesiąt niestety nigdy nie zrobi kariery w NBA i żadne wizualizacje mu w tym nie pomogą, a tylko sfrustrują. Aby być bardziej skutecznym, warto również zapisać swoje cele – pomaga to nie tylko w wizualizacji, ale także w bardziej efektywnym planowaniu ścieżki ich realizacji.

 3. BYĆ SERDECZNYM DLA INNYCH

Małe akty serdeczności wobec innych powodują zmianę postrzegania samych siebie. Pozwalają na widzenie siebie jako osoby pomocnej, kompetentnej i potrzebnej. Mogą pomóc także w dookreśleniu swoich własnych talentów i mocnych stron – jeśli masz za sobą jakieś doświadczenia w wolontariacie, na pewno wiesz, o czym mowa. Bycie serdecznym dla innych niesie więc za sobą obopólne korzyści. Zobaczenie efektów swojej pracy i uśmiechu na twarzy drugiego człowieka – to bezcenne doświadczenie, dające ogrom satysfakcji.

 4. WYBIERAĆ AKTYWNOŚCI ZWIĘKSZAJĄCE POCZUCIE SZCZĘŚCIA

Obok wprowadzenia trzech powyższych aktywności, pomyśl o innych rzeczach, które sprawiają, że czujesz się szczęśliwym człowiekiem. Spróbuj oddać się każdej z nich przynajmniej raz w tygodniu. Systematyczność jest tu kluczem do sukcesu. Może towarzystwo konkretnej osoby sprawia, że czujesz się świetnie? W takim razie, czemu by nie spotkać się na kawie lub chociaż pogadać przez telefon w jednym wyznaczonym dniu w tygodniu? Może to taniec sprawia, że czujesz się błogo – myślałeś o jakimś kursie? Co powiesz na relaks przy kolorowance dla dorosłych? A może czas wrócić do jazdy na deskorolce?

Na nic nigdy nie jest za późno.

***

Co sądzicie o powyższym modelu? Planujecie wprowadzić do swojej rutyny wymienione aktywności? A może macie swoje sprawdzone sposoby na podtrzymywanie poczucia szczęścia?

PRZECZYTAJ TAKŻE

  • Zgadzam się z wymienionymi punktami. Stosuję, działa, jestem szczęśliwa :-D Dodałabym jeszcze szeroko pojęty rozwój osobisty;-)

  • Powrót do aktywności, które sprawiają przyjemność w tym momencie wydaje mi się najtrudniejszy i jednocześnie najważniejszy. Muszę chyba jednak określić co to za aktywności, bo nie do końca moja głowa ma tę wizję sprecyzowaną.

    A wizualizowanie – od lat staram się tego porządnie nauczyć, od lat mi nie wychodzi. Zazwyczaj słabnę, zasypiam, odlatuję gdzieś w sen. A wiem, że podobnie jak wdzięczność czy afirmacje, wizualizacja bardzo by mi w wielu kwestiach pomogła.

    • Mam ten sam problem z wizualizacją + odlatuję za daleko, nie skupiam się tylko na swoim obrazie, po chwili już jestem gdzie indziej i myślę o czym innym.

      • To jest właśnie problem, bo wizualizowanie jest podobno bardzo pomocne.

        • Jednoczesne praktykowanie medytacji ponoć bardzo pomaga. Ja odpływam na razie przy jednej jak i drugiej aktywności. Ale jak to mówią – nie od razu Rzym zbudowano ;)

  • Nieśmiało się pochwalę, że w zbliżony sposób praktykuję wymienione punkty. Dodałbym, że bardzo ważne jest by zwracać uwagę na nasze środowisko, bo jeżeli nasz współlokator to wampir energetyczny to większość sposobów niekoniecznie musi zadziałać.
    Dużo w moim podejściu zmienił podcast Tima Ferrisa z Navilem Ravikantem, który powiedział, że szczęście to umiejętność i należy nad nią pracować i się jej uczyć. I dokładnie jak z pływaniem – ktoś nam musi pokazać jak się to robi, bo jeżeli nauczymy się sami to możemy popełniać trudne do wyplenienia błędy, a nawet gdy już jesteśmy w tym zaawansowani to możemy mieć dzień, w którym nie przepłyniemy tyle ile byśmy chcieli.

    PS. Najniższy gracz NBA Tyrone „Muggsy” Bogues miał 160cm wzrostu :)

    PS 2. Świetny wpis, bardzo mi się podoba.

    • To ten, który zagrał w Kosmicznym meczu? :D

      Masz rację, środowisko, w którym się obracamy, jest bardzo ważne – można by zaliczyć je do „okoliczności”, ale faktycznie dobrze jest je wyodrębnić i zastanowić się, czy nie otaczają nas czasem toksyczni ludzie.

  • Idę czytać o dzienniku wdzięczności! Genetyka genetyką, ale tak, szczęście zdecydowanie zależy od nas ;)