Sekrety udanego związku, czyli przepis na „żyli długo i szczęśliwie”.

WP_000075

Luty jest dla mnie jednym z ważniejszych miesięcy – już za kilka dni minie druga rocznica mojego związku z M. Zawsze w tym okresie lubimy wrócić do naszych początków, pierwszego spotkania, momentu wspólnego zamieszkania itd. Dajemy ponieść się wspomnieniom i refleksjom. W związku z tym moim „małym świętem” oraz nadchodzącymi Walentynkami – postanowiłam napisać o tym, co moim zdaniem składa się na bajkowe: „żyli długo i szczęśliwie”.

Po pierwsze – w udanym związku ludzie poznają się i dowiadują o sobie czegoś nowego każdego dnia. Nie zakładają, że druga połówka już niczym nie potrafi zaskoczyć, że znają ją na wskroś i potrafią przewidzieć jej zachowanie w każdej sytuacji. Takiego stanu wiedzy o drugim człowieku nigdy się nie osiągnie. M. jest dla mnie taką małą tajemnicą. Nie sposób znudzić się ciągłym poznawaniem swojego partnera, jeśli tylko z góry nie założymy, że już wszystko o nim wiemy. Zmieniamy się przecież z każdym dniem, miesiącem, rokiem…

Oprócz ciągłej chęci poznania, ważną rzeczą w związku jest bycie tzw. empatycznym realistą (taką nazwę sobie wymyśliłam ;). Marzysz o księciu na białym koniu? Nie doczekasz się takiego. Tak samo jeśli myślisz, że ideał kobiety powinien być rodem z photoshopa. W szczęśliwym związku partnerzy akceptują swoje wady (jeśli chcą coś zmienić na lepsze – super, ale nie pod presją!) i pamiętają, że przecież wszyscy popełniamy błędy. Więc jeśli Twój ukochany zapomniał wynieść śmieci albo kotlet zrobiony przez Twoją ukochaną będzie za słony – okaż odrobinę zrozumienia.

Następnym składnikiem mojej wizji „życia długo i szczęśliwie” jest właściwa komunikacja. A ona wcale nie jest taka łatwa, jakby się mogło wydawać. Kluczem jest otwarta postawa – nie musimy się z M. we wszystkim zgadzać, ale szanujemy nawzajem nasze opinie. Jest z nią również związana umiejętność uważnego słuchania, skupienie uwagi na partnerze i okazywanie zainteresowania temu, co ma nam do powiedzenia, nie przerywanie w trakcie wypowiedzi. Ciągle pracujemy zwłaszcza nad tą ostatnią rzeczą – planuję w związku z tym zakup takiego stopera, jakiego się używa w szachach. I po kłopocie. ;)

W całym tym miłosnym uniesieniu i zaangażowaniu trzeba również pamiętać o tym, że każdy z partnerów powinien mieć „swoje” życie. Rzeczy, które robi sam, przyjaciół, z którymi nie raz spotyka się bez drugiej połówki, itd. A nie jak papużki nierozłączki od rana do nocy. Może i to zespolenie jest fajne na samym początku, ale później zamienia się w udrękę, przeważnie dla jednej strony. A z drugiej robi hubę, która bez swojego „żywiciela” żyć nie może. Ojej.

Kolejną rzecz, jaka przychodzi mi do głowy do kwestia zazdrości. Sama bardzo nie lubię tego uczucia i moim zdaniem nie dodaje ono związkowi żadnego uroku. Na szczęście nie dajemy sobie z M. powodów ku temu, by się tak czuć. Może czasem. Leciutko. Tak tylko, żeby się trochę ze sobą podroczyć.

Z zazdrością kojarzy mi się niepotrzebny udział jakiś osób trzecich, które wtrącają się w to, w co nie powinny, a z nimi – pośrednio temat zdrady. Chyba nie muszę mówić, że tego się swojej ukochanej osobie nie robi? Nigdy. Nawet po ewentualnym wybaczeniu, ten związek już nie będzie taki sam.

Na koniec jeszcze taka mała scenka: załóżmy, że Twoi rodzice nie akceptują Twojej dziewczyny/narzeczonej/żony (analogiczna wersja dla kobiet). Krytykują to, jak zajmuje się domem, gotuję, wychowuje ich wnuki, itd. Czyją stronę zawsze (ale to zawsze!) trzymasz? TWOJEJ PARTNERKI (PARTNERA). Rodzina, którą zakładasz z drugim człowiekiem (mąż/żona plus dzieci czyli tzw. rodzina nuklearna) powinna być w każdej sytuacji na pierwszym miejscu. Wiem, że „rodziców ma się tylko jednych”, nie mówię, że nie należy się liczyć z nich zdaniem lub ich lekceważyć. Jednak nie wspieranie i nie wstawianie się za swoim partnerem w spornych sytuacjach (na linii konfliktu partner-rodzice) jest sprawdzonym sposobem na zakończenie związku.

Jestem ciekawa, jakie Wy macie sposoby na udany związek? :)

PRZECZYTAJ TAKŻE

  • FitGirl

    Czy mi się wydaje, czy zaczyna tu coraz bardziej śmierdzieć lifehack.org?

    • Tekst ten napisałam od początku do końca bez żadnych „wspomagaczy”. Nie mam w zwyczaju kopiowania cudzych tekstów, a jeśli już coś z nich biorę – wstawiam źródło i/lub cytuję.

  • Wyrozumiałość i szczerość moim zdaniem to jest podstawa :)

    • Zapomniałam o szczerości! Dzięki Paweł za uzupełnienie :)