Rozwój, rozwój i jeszcze raz rozwój…

Zauważyłam niepokojącą tendencję – z co drugiego bloga o tematyce psychologiczno-rozwojowej bije przepis na życie idealne – z autorką lub autorem bez skazy, którzy nie mają momentów zwątpienia, nie wiedzą, co to brak motywacji i wyglądają jak milion dolarów o każdej porze dnia i nocy.

WIECIE, CO SOBIE MYŚLAŁAM?

Że to tak musi wyglądać. Piszesz bloga o rozwoju osobistym? Musisz być przykładem chodzącego sukcesu w każdej sferze życia. Musisz być perfekcyjną panią domu, co nakleja etykietę na każdy słoiczek i teczkę, robi obiad na dwa dania + deser (najlepiej najzdrowszy koktajl na świecie) oraz spełnioną business woman, która zarabia kokosy siedząc w domu i mając jeszcze czas dla dzieci, siebie, męża, własne pasje i miliard innych rzeczy.

Piszesz o związkach? Skoro tak, to twój musi być bez wad. Tylko efektywna komunikacja, „kłótnie” raz na rok, na instagramie pełno waszych słodkich zdjęć, udowadniających, że tworzycie parę marzeń.

I tak dalej, i tak dalej…

JAK JEST NAPRAWDĘ?

Tak naprawdę, to nie zawsze się chce. Ani wygląda. Ani z uśmiechem siada do klawiatury. Bycie psychologiem również nie zwalnia z codziennych trosk. Ja również mam problemy – swoje lęki, ograniczenia, rzeczy do przepracowania, kłótnie na linii ja-mąż oraz ja-reszta rodziny. Nie posiadam gotowego przepisu na wyjście z każdej trudnej sytuacji. Ja również czasem nie mogę wstać z łóżka, bo nie dostrzegam sensu w tej konkretnej chwili, w tym konkretnym dniu…

Wybieram autentyczność. Szczerość z samą sobą. Niech inni wchodzą w rolę mentorów – ja wolę rolę towarzysza.

ROZWÓJ, ROZWÓJ I JESZCZE RAZ…

Wiem, że nie warto stać w miejscu. Przeleżeć całego dnia na kanapie, drapiąc się po brzuchu. Wiem, że to strata czasu. Rozwijanie siebie jest dobre. Jest jednak druga strona medalu, której jakiś czas temu padłam ofiarą i która się za mną ciągnie – potrzeba nieustannego parcia do przodu. Niemożność zatrzymania się na chwilę, złapania oddechu. Cały czas myślę o tym, co będzie, jak to będzie, jak do tego dojdę, co ze sobą zrobić.

A wystarczyłoby czasem po prostu się zatrzymać. Zapytać siebie – czego właśnie teraz potrzebuję?

Rozwój osobisty powinien być przygodą, ekscytującą podróżą, wyzwaniem, z którym wiązać się będą dobre wspomnienia – nie przymusem i całodobowym kręceniem bata na samego siebie.

Po co to piszę?

Wpis ten nie oznacza, że nie będę się z wami dzielić sposobami na rozwijanie siebie. Nie porzucam tej tematyki i nie rezygnuję z doskonalenia się. Chcę was jedynie przyjacielsko „przestrzec” – nie przesadźcie. I nie bierzcie za święte wszystkiego, co mówią wam inni – wy najlepiej wiecie, jak przeżyć swoje życie. Czasem warto wsłuchać się tylko w siebie i swoje potrzeby. Nie musisz przez cały czas dążyć do bycia w 100% produktywnym.

Czy wy również macie czasem takie chwile, w których temat rozwoju osobistego działa na was przygnębiająco lub obciążająco? Czujecie presję bycia doskonałym?

 

PRZECZYTAJ TAKŻE: PSYCHICZNE OSIĘDBANIE – WYWIAD Z EWELINĄ MIERZWIŃSKĄ

(Visited 126 times, 50 visits today)

PRZECZYTAJ TAKŻE