PSYCHOCZYTELNIA #7 – Slow Life, Kat miłości, Osobisty przewodnik po depresji

kate-williams-40159

Psychoczytelnia wraca z trzema bardzo mocnymi pozycjami – idealnymi na te chłodne listopadowe wieczory. 

Przez dłuższą nieobecność na blogu mam duży poślizg z wieloma wartymi polecenia książkami, które zostały wydane już dawno temu. Jedną z nich jest dzieło Joanny Glogazy, autorki bloga STYLEDIGGER.

 1. JOANNA GLOGAZA – SLOW LIFE. ZWOLNIJ I ZACZNIJ ŻYĆ

slowlife

* MOTYWACJA, PLANOWANIE, UWAŻNOŚĆ

Książka Joasi to przyjemna, relaksująca lektura skierowana do osób pragnących zatrzymania i odpoczynku oraz czujących potrzebę zmian w swoim dotychczasowym stylu życia. Autorka prowadzi czytelnika za rękę przez cały proces formowania swojego nowego sposobu funkcjonowania w rytmie slow – pomaga określić cele, zdefiniować wartości, wyznaczyć listę priorytetów.  Piękna i prosta szata graficzna i zdjęcia sprawiają, że praca z tą książką to prawdziwa przyjemność.

W codziennym zabieganiu wydaje nam się, że wszystko jest tymczasowe, a dopiero kiedyś zaczniemy żyć naprawdę. Ale to właśnie zwykłe dni decydują o tym, jak przeżywamy swoje życie.

Slow Life stanowi swoisty manifest nie odkładania życia na potem. Zmusza czytelnika do zastanowienia się, co jest dla niego ważne, zachęca do bycia obecnym, do prostego celebrowania codzienności, a przez zawarte w niej „karty pracy”, można często do niej wracać, w celu aktualizacji i mierzenia swoich postępów.

2. TOMASZ JASTRUN – OSOBISTY PRZEWODNIK PO DEPRESJI

osobistyprzewodnikpodepresji

*DEPRESJA, LECZENIE, PAMIĘTNIK

Osobisty przewodnik po depresji to lektura, której treść przytłacza, a mimo to, nie można się od niej oderwać. Trzeba jednak ją sobie dawkować, dla własnego zdrowia psychicznego. Autor dokonał niemożliwego – nakreślił przebieg swojej choroby (na którą cierpi już ok. 350 milionów ludzi na całym świecie) wraz z opisem jej ostrej fazy, w której ciężko jest oddychać, a co dopiero tworzyć.

Trudno mi pisać o depresji, chociaż znamy się od tylu lat. Ona wymyka się słowom.

Jest to książka obowiązkowa dla wszystkich studentów psychologii i medycyny oraz tych na początku swojej drogi zawodowej, ale także dla wszystkich, którzy pragną zrozumieć, a nie szufladkować – samych cierpiących z powodu depresji, ich bliskich, dla Ciebie.

Do dziś niestety walczymy z mitem depresji opisywanej jako „gorszy nastrój”. Największemu wrogowi nie życzyłabym takiego samopoczucia i dołączenia do Klubu D.

3. IRVIN D. YALOM – KAT MIŁOŚCI

katmilosci

*PSYCHOTERAPIA EGZYSTENCJALNA

Książka autorstwa jednego z moich największych zawodowych autorytetów. Profesor Yalom to terapeuta niezwykle skuteczny, a przy tym szczery do bólu. Z kolejnych stron Kata miłości dowiadujemy się o losach jego dziesięciu pacjentów, których poruszające historie zostają z czytelnikiem na długo.

Co cenię najbardziej w profesorze, to jego autentyczność. Przy zachowaniu pełnego profesjonalizmu, nie oszukuje ani siebie, ani pacjenta, ani czytelnika, że wszystkie osoby, które przyjmuje na terapię darzy pozytywnymi uczuciami. Szczególnie poruszyły mnie jego komentarze na temat jednej z pacjentek, która miała sporą nadwagę i wywoływała w autorze – na początku procesu terapeutycznego – bardzo skrajne emocje, głównie wstręt. Odruchowo pomyślałam sobie: jak możesz się do tego przyznawać, i to na forum!, po czym uderzyła mnie niezwykła dojrzałość płynąca z niezaprzeczania, a zauważania tego, co dany pacjent ze mną robi, jakie uczucia wywołuje, w jaki stan mnie wprowadza.

Na widok otyłej kobiety moja wyrozumiałość gwałtownie maleje. Mam ochotę zabrać jej jedzenie, wepchnąć jej buzię w pucharek z lodami. Chcę mi się krzyczeć: Przestań się obżerać! Chyba już ci, u licha, wystarczy! Najchętniej zadrutowałbym jej usta.

Biedna Betty! Dzięki Bogu nic nie wiedziała o moich uczuciach do otyłych, kiedy niewinnie zbliżała się do swego krzesła, powoli opuszczała nań swoje ciało, starannie sadowiła na nim swoje fałdy, a potem, ze stopami niesięgającymi podłogi, patrzyła na mnie wyczekująco.

Powyższy fragment może wydawać się drastyczny, uświadamia jednak, że każdy terapeuta ma swoje doświadczenia, swoje lęki, swoje problemy, które mogą rzutować na relację z pacjentem. Dobrego specjalistę wyróżnia to, że jest ich świadomy i próbuje się z nimi mierzyć.

Profesor zburzył, dobrze zasadzony w mojej głowie, stereotyp w 100% poprawnego psychoterapeuty. Nie da się być całkowicie neutralnym w kontakcie z drugim człowiekiem, szczególnie w tego rodzaju leczniczej relacji. To ona jest narzędziem niosącym pomoc, nie może być nijaka.

Która z powyższych propozycji wydaje wam się najciekawsza?

(Visited 52 times, 17 visits today)

PRZECZYTAJ TAKŻE