PSYCHOCZYTELNIA #15 – Depresja. Jedzenie, które leczy

Dziś Psychoczytelnia w wyjątkowym wydaniu – skupimy się tylko na jednej pozycji i postaramy odpowiedzieć sobie na pytanie – czy zdrowa dieta wystarcza, by wyleczyć osobę chorą na depresję?

Na ogół sceptycznie podchodzę do książek traktujących o depresji, których autorzy nie są lekarzami, psychologami lub psychoterapeutami. Powstało już wystarczająco dużo poradnikowych „perełek” na rynku wydawniczym, które przynoszą czytelnikom więcej szkody niż pożytku. Obawiałam się, że powyższa propozycja Wydawnictwa Zwierciadło autorstwa Karoliny i Macieja Szaciłło będzie podobna… mam co do niej jednak mieszane uczucia.

Zacznę od minusów.

Tego, czego BARDZO brakowało mi w tej książce to obszerna bibliografia, na której autorzy oparliby swoją wiedzę na temat depresji. Nie są oni bowiem profesjonalistami związanymi z branżą zdrowia psychicznego, a ekspertami od ajurwedy i dietetyki. Opieranie całej teorii na temat pochodzenia i leczenia depresji na jednym materiale opublikowanym na łamach miesięcznika Zwierciadło oraz wielu cytatach jednego specjalisty – psychiatry i psychoterapeuty Alexandra Lowena – to dla mnie zdecydowanie za mało. W końcu mówimy tu o bardzo poważnej chorobie psychicznej o zróżnicowanej etiologii i wielu odmianach. Na mojej twarzy pojawiło się także zdziwienie w trakcie lektury fragmentu o tym, że „jelita odgrywają również ważną rolę przy zachorowaniach na autyzm”, ponieważ przy tak mocnym stwierdzeniu – nie zostały przytoczone żadne badania, źródła, aktualne dane. Prostując – autyzm nie jest chorobą, na niego się nie choruje. Jest to zaburzenie rozwojowe, z którego nie da się całkowicie wyleczyć.

Pod koniec książki autorzy stwierdzają, że nie chcą nikogo zniechęcać do terapii, wizyty u lekarza, czy przyjmowania leków. Mimo wszystko, w trakcie lektury niektórych fragmentów, wyczuwałam niechęć autorów do farmakoterapii. Oto przykład:

Jeśli zauważysz u siebie (lub bliskich) część niepokojących objawów, najlepiej abyś zgłosił się do specjalisty (poleconego terapeuty) i podjął próbę zdiagnozowania, a następnie rozpoczął terapię (niekoniecznie leczenie farmakologiczne).

Z jednej strony czuję, że autorzy nie chcą kategorycznie odciągać chorych od brania leków, ale na każdym kroku podkreślają, że może nie będzie to koniecznie. Autorka dzieląc się swoją historią, twierdzi, że cierpiała na depresję, ale w jej przypadku wyleczyła ją dieta i medytacja. Mogło tak być, każdy przypadek jest inny i nie każdy wymaga farmakoterapii. Odniosłam jednak wrażenie, że autorka postawiła sobie tę diagnozę sama (z tego, co zrozumiałam nie udała się ona do psychiatry). Ciężko stwierdzić bez wizyty u specjalisty, na co się choruje – nikt sam nie diagnozuje u siebie chorób fizycznych, dlaczego więc miałoby być inaczej w przypadku zaburzeń psychicznych?

Ostatnia rzecz – sam tytuł jest dla mnie mylący. Może on sugerować, że (samym) jedzeniem można leczyć depresję, co jest nieprawdą.

Faktem jest jednak, że odgrywa ona u chorego bardzo ważną rolę – czas więc na przedstawienie plusów powyższej publikacji.

Sama część dotycząca diety jest pięknie zaprezentowana. Autorzy podzielili menu na wiosenno-letnie i jesienno-zimowe dbając równocześnie o zróżnicowanie, jak i czas przygotowania posiłków (wzięli pod uwagę to, że osobie chorej na depresję często ciężko wstać z łóżka, a co dopiero gotować wyszukany obiad na dwa dania). Podoba mi się holistyczne podejście autorów do zdrowia – płynne przejście między ciałem a psychiką, świadomość tego, jak wzajemnie na siebie oddziałują. Przedstawiają również kilka ćwiczeń na poprawę nastroju do wdrożenia od zaraz. Dzielą się swoimi nawykami, porannymi rytuałami i obszerną wiedzą z zakresu zdrowego żywienia.

O ile nauka o czakrach do mnie nie przemawia, o tyle pewne spostrzeżenia na temat energii związanej z posiłkami i samym aktem ich spożywania – były dla mnie bardzo odkrywcze i interesujące.

Mimo zaprezentowanych przeze mnie minusów, cieszę się, że są osoby z innych branż i specjalizacji, które chcą zająć się tematem depresji i wypracowywać rozwiązania w ramach swoich dziedzin. Mam poczucie, że mało mówi się o tym, jak ważna w przypadku chorych na depresję (a tak naprawdę wszystkich nas i naszego ogólnego stanu zdrowia) jest dobrze zbilansowana dieta. Może w końcu kiedyś zaczniemy postrzegać zdrowe żywienie bardziej w kontekście naszego szeroko pojętego dobrostanu fizycznego i psychicznego, a nie tylko gubienia nadmiarowych kilogramów.

Książkę mogę polecić wszystkim szukającym pięknie wydanej książki kucharskiej, chcącym wesprzeć swój organizm w powrocie do zdrowia i dobrego samopoczucia, niekoniecznie borykającym się z depresją.

 

(Visited 174 times, 31 visits today)

PRZECZYTAJ TAKŻE