PSYCHICZNE OSIĘDBANIE – WYWIAD Z MONIKĄ CIESIELSKĄ (DR LIFESTYLE)

drlifestyle.pl

Prowadzi lifestylowego bloga o pozytywnym odchudzaniu. Nie wierzy w moc nakazów i zakazów, ani w istnienie cudownych diet. Sama o sobie mówi, że pisze lekko o sprawach wagi ciężkiej. Dziś o dbaniu zarówno o swoje ciało, jak i zdrowie psychiczne opowie wam dietetyk Monika Ciesielska, samozwańczy doktor Lifestyle.

Wywiad ukazał się w ramach serii, pt. Psychiczne osiędbanie, mającej na celu rozwijanie w Czytelnikach umiejętności pielęgnowania dobrego samopoczucia, zdrowia i higieny psychicznej.

 

IGA: Moniko, bardzo mi miło, że przyjęłaś moje zaproszenie! Tworzysz jednego z najpopularniejszych miejsc w polskiej blogosferze o tematyce zdrowego żywienia i stylu życia – drlifestyle.pl. Piszesz o tym, jak dbać o swoje ciało – a czym dla Ciebie jest psychiczne osiędbanie?

MONIKA: Codzienna świadomość, że jestem ważna – przede wszystkim dla siebie. Działanie w zgodzie ze sobą jest podstawą psychicznego osiędbania.

 

I: Prowadząc własną działalność ciężko czasem znaleźć równowagę pomiędzy pracą a życiem prywatnym. Zwłaszcza w przypadku twórców internetowych, trudno jest wyznaczyć tę granicę. :) Jakie są Twoje sposoby na zachowanie balansu między tymi dwiema sferami?

M: Moje strefy zacierają się nie tylko czasowo, ale też przestrzenie – oboje z mężem pracujemy z domu. Choć “dom” to określenie trochę na wyrost w przypadku 35-metrowego mieszkanka współdzielonego z kotami. Najbardziej w rozdzieleniu sfery prywatnej i zawodowej pomogło mi uświadomienie sobie, że efektywność w pracy gwarantuje wyłącznie jakościowy odpoczynek. Skupiam się na tym, żeby pracować w czasie przeznaczonym na pracę, a odpoczywać w czasie przeznaczonym na odpoczynek. Stawiam sobie jasne granice i kiedy mówię “koniec roboty”, staram się nie sprawdzać maila, powiadomień, telefonu. W moim przypadku świadomość, że pojawiło się coś pilnego do zrobienia zaburza jakość odpoczynku, ponieważ i tak myślę o pracy. A skoro chcę nie myśleć, to trzeba było ograniczyć rzeczy skłaniające do pracy po godzinach.

 

I: Czy masz wypracowaną poranną i wieczorną rutynę? Jakie nawyki pomagają Ci utrzymać higienę psychiczną?

M: Co rano, od razu po przebudzeniu (ale jeszcze przed otwarciem oczu) pozytywnie nastawiam się na nadchodzący dzień. Zamiast od razu sięgać po telefon, sprawdzać maila, wolę optymistycznie wejść w nowy dzień.

Z kolei przed snem, praktykuję wdzięczność – przybijam samej sobie wielką piątkę, za dobrze wykonaną robotę. W ciągu dnia staram się zrobić coś dla siebie i coś dla kogoś – te dwa rodzaje czynności najczęściej okazują się rzeczami, za które jestem wdzięczna pod koniec dnia. Choć popołudniami staram się nie myśleć o pracy, to często pole “wdzięczność” wypełnia właśnie to, co się w tej pracy działo – pacjentki, którym pomogłam czy moje kursantki (www.korepetycjezodchudzania.pl), które dzięki mojej pomocy realizują swoje cele. Woda na mój młyn i najlepszy sposób ładowania akumulatorów!

W ciągu dnia staram się pozostawać w kontakcie ze sobą, co ułatwia mi pytanie samej siebie “Co ja na to?”. Staram się podejmować decyzję w oparciu nie tylko o fakty, ale też o intuicję.

 

I: Każdy z nas mierzy się na co dzień z wieloma stresującymi sytuacjami. Jak sobie z nimi radzisz? Co pomaga Ci w walce ze stresem?

M: Pozytywne banały :). Zabawa z kotami, rozmowa z przyjaciółką, odcinek serialu komediowego, wyjście na spacer, słuchanie ulubionej muzyki. A poprawiacz nastroju w trybie natychmiastowym to dla mnie profil Celeste Barber na instagramie.

 

I: Jak wyglądałby Twój idealny dzień spędzony wyłącznie na odpoczynku i psychicznym resecie?

M: Na szczęście nie muszę teoretyzować, ponieważ takim dniem są dla mnie niedziele. Pracuję od poniedziałku do soboty, ale niedziele to moje małe święto, w którym nie podejmuję się żadnych aktywności związanych z pracą (chyba, że się wali i pali). Spędzam czas na łonie natury, często włączam tryb samolotowy w telefonie, czytam książki, koloruję. Bardzo lubię poznawać nowe miejsce – to chyba najlepszy sposób na oderwanie się od codzienności.

 

I: W jednym z artykułów na blogu  pisałaś o swoich doświadczeniach z terapią nerwicy lękowej i wynikających z niej stanów depresyjnych. Kiedy zobaczyłaś potrzebę, by rozpocząć terapię? Czy według Ciebie była ona skuteczna?

M: Uważam, że opowiadanie o szczegółach terapii może wyrządzić więcej szkody, niż pożytku. Każdy z nas jest inny, nasze problemy mają różne źródła.

Moja terapia była dla mnie skuteczna, ponieważ była… MOJA. Dostosowana do mnie, kierowana przez terapeutkę w zależności od moich aktualnych potrzeb. Kluczowe w sukcesie terapii jest zawierzenie ekspertowi i gotowość na wychodzenie poza własną strefę komfortu.

Jeśli bliskie Ci osoby, dla których jesteś ważny sugerują rozpoczęcie terapii, skorzystaj z tych rad. Nawet jeśli tylko po to, by dowiedzieć się, że wcale jej nie potrzebujesz. Daj sobie szansę na nowe życie bez ciągłego ciężaru na sercu.

 

I: Jaką radę dałabyś osobom, które dopiero zaczynają pielęgnować swoje psychiczne-Ja?

M: Nikt nie może zadbać o Was tak bardzo i tak skutecznie, jak Wy sami.

 

I: Bardzo dziękuję Ci za rozmowę! Czy chciałabyś zostawić Czytelników z jakąś konkretną myślą?

M: Pamiętajcie, że jesteście ważni <3

 

RESZTĘ WYWIADÓW Z SERII PSYCHICZNE OSIĘDBANIE PRZECZYTASZ TUTAJ

(Visited 119 times, 22 visits today)

PRZECZYTAJ TAKŻE