PSYCHICZNE OSIĘDBANIE – WYWIAD Z MACIEJEM WIELOBOBEM

maciejwielobob.pl

Bardzo się ucieszyłam, gdy mój dzisiejszy rozmówca przyjął zaproszenie do wzięcia udziału w tym projekcie, ponieważ łączy nas nie tylko miejsce zamieszkania, ale także fascynacja relacją między ciałem i umysłem.  O rozwijaniu w sobie uważności i dbaniu o zdrowie psychiczne opowie wam Maciej Wielobób – nauczyciel medytacji i jogi, głowa szkoły wewnętrznej Otwartej Drogi, autor kilku książek, prywatnie mąż Agnieszki i tata Tymona.

Wywiad ukazał się w ramach serii, pt. Psychiczne osiędbanie, mającej na celu rozwijanie w Czytelnikach umiejętności pielęgnowania dobrego samopoczucia, zdrowia i higieny psychicznej.

IGA:  Bardzo się cieszę, że zdecydowałeś się wziąć udział w projekcie Psychiczne osiędbanie! Jak rozumiesz tytułowe osiędbanie w kontekście ludzkiej psychiki?

MACIEJ: O, cała przyjemność po mojej stronie!

Dbanie o swoją psychikę ma wiele wymiarów, ale dwa – przynajmniej z mojej perspektywy – wydają się szczególnie istotne. Po pierwsze warto się nauczyć dopuszczać do siebie przeżycia, bez wypierania ich, a jednocześnie bez identyfikowania się z nimi, bez ich oceniania, etykietowania. Dopuścić bez żadnych pośredników i pozwolić sobie je przeżyć takimi, jakie są. Gdy tego się już nauczymy potrzebna jest druga ważna kompetencja – precyzyjne wyrażanie swoich emocji i potrzeb. Z moich doświadczeń, gdy ktoś nauczy się tych 2 umiejętności, jakość jego życia i relacji, w których jest – diametralnie zmienia się na plus.

W kontekście – jak to nazywasz – osiędbania na pewno warto poruszyć jeszcze jeden istotny aspekt, a mianowicie to, by nauczyć się dawać sobie trochę czasu dla siebie. Pamiętam, że kiedyś jedna z moich uczennic poprosiła mnie o praktykę medytacyjną, wyrażając pragnienie, by pozwoliła jej ona wzmocnić poczucie własnej wartości. Zaznaczyła jednak, że nie ma czasu na siedzenie kilkanaście minut rano czy wieczorem, więc niechby to było coś, co można praktykować w trakcie codziennych czynności, pracy, podczas chwil spędzanych z dzieckiem czy mężem. Pewnie Ty i Czytelnicy dostrzegacie pewien paradoks zawarty w tej prośbie — mnie on uderzył od razu, dlatego zapytałem: „Ale jak chcesz wzmacniać poczucie własnej wartości, skoro nie dajesz sobie prawa do choćby 15 minut dziennie dla siebie?”. Jakkolwiek może się to nie wydawać zbyt wzniosłe, to od tego właśnie trzeba zacząć.

I:  Opowiesz nam, jak zaczęła się Twoja przygoda z jogą i medytacją?

M: Myślę, że dosyć banalnie. Moi rodzice interesowali się generalnie myślą i dorobkiem Wschodu. Dzięki temu w 1994 roku poszedłem z mamą pierwszy raz na jogę. W tym samym roku poznałem mojego nauczyciela medytacji, który akurat był z wizytą w Polsce. Bardzo mnie zainspirował swoją spójnością z tym, czego nauczał i to jakoś mnie wciągnęło.

I:  Skąd pomysł, by zajmować się tym zawodowo?

M: Nie planowałem tego pierwotnie. Myślałem, że po studiach zostanę badaczem edukacji. Nawet pracowałem kilka lat w szkole jako nauczyciel i wychowawca oraz naukowo na uczelni, przygotowując mój niedoszły doktorat. Ale jednocześnie nauczałem jogi i trochę medytacji, i jakoś naturalnie zajmowałem się tym coraz więcej i więcej, aż w pewnym momencie zdecydowałem się poświęcić tylko temu. I gdy podjąłem tę decyzję to dało mi to jakiś taki wewnętrzny spokój, dlatego też poszedłem za tym, pomimo różnych trudności.

I:  Nawiązując do tego poczucia wewnętrznego spokoju – jak praktykowanie jogi i medytacji wpływa na nasze zdrowie psychiczne?

M: Tak naprawdę nie jest łatwo odpowiedzieć na to pytanie, bo to zależy co kto z jogi i medytacji bierze. Sama tradycyjnie pojęta joga czy ścieżka duchowa jest bardzo kompleksowym systemem, obejmuje i rozwój fizyczny i w zakresie świadomości ciała, i kształtowanie etyczno-psychologiczne, rozmaite techniki uważności i medytacji oraz nawet możliwości oswojenia pewnych doświadczeń metafizycznych. Natomiast rzadko kto bierze to jako całość. Wiele osób praktykuje np. jogę w formie tylko asan – pozycji jogi. I to już sporo daje w kontekście zadbania o swoje zdrowie psychiczne, bo po pierwsze jest ten aspekt poświęcenia sobie czasu, o którym wspominałem na początku, a po drugie możemy uwolnić napięcie z ciała, a wszak w ciele odciskają się też nasze doświadczenia psychiczne i owe napięcia też do pewnego stopnia kształtują nasze odczucia, emocje, a nawet postawy i zachowania. Jeden z moich nauczycieli – Donald VanHowten – wręcz nazywa napięcia w powięziach „odciskami życia”. Oczywiście nasze doświadczenia nas kształtują i swoją historię trzeba uszanować, ale dobrze by owe „odciski życia” były elastyczne.

Oczywiście jeśli tylko zajmiemy się uwalnianiem napięcia z ciała, a nie zmienimy postaw i zachowań, które generują to napięcie to będzie ono wracać.

Z drugiej strony niektórzy idą tylko w technikę medytacji, np. idąc na kurs mindfulness. Sama procedura, która jest tam uczona jest prawidłowa, ale znowu po pierwsze medytacja to nie sama technika, po drugie to znowu tylko jeden wycinek duchowej czy rozwojowej ścieżki, a po trzecie to nie jest tak, jak to przedstawiają niektórzy, że gdy nauczymy się „bycia tu i teraz” to rozwiązuje to nasze wszystkie problemy. Jest to niezbędna umiejętność, bez której nie da się pójść dalej, ale do spełnienia potrzebujemy dużo więcej.

W wielu tradycyjnych ścieżkach medytacyjnych za najważniejszy aspekt uważano trening etyczno-psychologiczny, ponieważ uczy on z jednej strony przeżywania doświadczeń takimi, jakie są, a z drugiej strony pomaga odkryć co jest dla nas najważniejsze i uczy spójności z tym. Bez spójności ze swoimi wartościami, nawet regularnie medytując i uwalniając ciało od napięcia, nie odnajdziemy głębokiego spokoju wewnętrznego.
Podsumowując tę moją przydługą wypowiedź – warto szukać na swojej rozwojowej drodze szerokiego spektrum pracy z sobą, na poziomie ciała i jego świadomości, oddechu, codziennej uważności, medytacji, ale i rozwoju etycznego. Może rozwój etyczny kojarzy nam się często z jakimiś zakazami i nakazami, ale w tradycyjnych ścieżkach duchowych rozwój jest zawsze swego rodzaju dialogiem – dialogiem ze sobą, z nauczycielem i tradycją czy zastaną wiedzą. Bezmyślne naśladownictwo nie niesie wolności osobistej czy duchowej, jedynie tego rodzaju dialog kształtuje naszą świadomość.

I:  Co jest Twoją najważniejszą, zawodową misją?

M: Trochę się boję słowa „misja”, bo nie chciałbym wpadać w misyjność właśnie. Nie ma nic gorszego jak starać się wszystkich na siłę zbawiać. Ale jeśli potraktowalibyśmy to słowo „misja” w sposób zrównoważony, to powiedziałbym, że chcę informować ludzi jakie jest znaczenie medytacji i podobnych praktyk i do czego mogą posłużyć. Wiele osób potrzebuje tego, co medytacja im może dać, ale po prostu nie wiedzą, że medytacja czy podobne praktyki mogą odpowiedzieć na ich potrzeby, bo ich nie rozumieją. Dlatego ja staram się tłumaczyć pewne kwestie na język możliwie najbardziej zrozumiały i pokazywać też konkretne zastosowania na co dzień. 

I:  Jak wygląda Twój „typowy” dzień? Z jakich nawyków się składa?

M: Myślę, że mam sporo i dobrych i złych nawyków. Np. lubię naprawdę późno chodzić spać, bo dla mnie ulubiony czas na pracę, pisanie itp. to późny wieczór i noc. Ale też zawsze dbam o to, by spędzać sporo czasu z rodziną, staramy się większość posiłków jeść razem. Codziennie też dwa razy medytuję – rano i przed spaniem, wychodzę z psem na spacery itp. 2-4 razy w tygodniu też praktykuję asany jogi. Nie wiem czy mam typowy dzień, ale te elementy są charakterystyczne dla większości dni, a pozostałe zależą już od konkretnego dnia, miejsca, gdzie jesteśmy itp. Staramy się zachowywać elastyczność, a jednocześnie pewną dyscyplinę w tym.

I:  Prywatnie jesteś mężem i tatą. Jak praktykowanie uważności wpływa na Twoje życie rodzinne?

M: Przyznam szczerze, że tak naprawdę trudno powiedzieć, bo medytację praktykuję już około ćwierć wieku, więc przed założeniem rodziny. Ale podejrzewam, że wpływa jednak na mój sposób i przeżywania i komunikowania emocji, a z drugiej na uważność na innych.

I:  Czy oprócz jogi i medytacji stosujesz jeszcze inne sposoby na pielęgnowanie swojej higieny psychicznej?

M: Staram się dawkować w rozsądnych momentach odpoczynek, w sensie wyrwać się z miasta dzień lub kilka dni i pooddychać świeżym powietrzem, zmienić otoczenie. No i dzięki przede wszystkim mojej żonie, która zajmuje się m.in. ajurwedą, szczególnie od strony dietetycznej, odżywiam się o regularnych porach.

I:   Jesteś również autorem kilku książek na temat jogi i medytacji – które z nich chciałbyś szczególnie polecić moim Czytelnikom i dlaczego?

M: Tak naprawdę to wszystko zależy od tego, czego ktoś potrzebuje. „Terapia jogą” skupia się na praktyce asan, układaniu sekwencji, aspektach terapeutycznych jogi. Nota bene jakby kogoś interesowała jest teraz dostępna za darmo w wersji elektronicznej dla wszystkich subskrybentów mojego newslettera na stronie maciejwielobob.pl, ponieważ nakład drukowany jest wyczerpany. „Psychologia jogi” jest dla osób, które pragną zrozumieć psychologię jogi klasycznej, zapisaną w „Jogasutrach” Patańdźalego i wyciągnąć z niej jakieś praktyczne wnioski. „Medytacja w życiu codziennym” jest prostym opisem różnych elementów duchowej ścieżki, „Ajurweda w praktyce” (napisana z moją żoną Agnieszką Wielobób) jest gruntownym wprowadzeniem do zasad i know-how ajurwedy, tradycyjnej medycyny indyjskiej, „Uważność w praktyce” to podręcznik technik świadomości ciała, uważności, pranajamy, medytacji itp., w zasadzie taki ich dosyć obszerny katalog. A „Duchowość na co dzień” to już wprowadzenie do ezoterycznych aspektów ścieżki, z perspektywy Otwartej Drogi – szkoły tzw. sufizmu uniwersalnego. Oprócz esejów na różne ważne zagadnienia, znajdują się tam tradycyjne mantry i inne praktyki oraz dokładna rozpiska z komentarzem ponad 4-letniego planu praktyki treningu etyczno-psychologicznego. Jesienią ukaże się moja najnowsza książka „Sny, senne wizje i przypowieści. Fragmenty duchowej ścieżki”, która jest zanurzeniem w ezoteryczną naukę sufich o śnieniu.

I:  Będę czekać na nią z niecierpliwością. :) Jaką radę dałbyś osobom, które są na początku swojej przygody z medytacją lub dopiero planują ją rozpocząć?

M: Przede wszystkim dwie rzeczy. Po pierwsze warto sobie zadać pytanie co nas skłania ku praktyce medytacji. To pomaga nam utrzymać wewnętrzną motywację i pozwala też łatwiej zrozumieć punkt, od którego powinniśmy zacząć. Po drugie trzeba pamiętać, że ważniejsza jest regularność – codzienna praktyka niż długość medytowania. Z tego powodu lepiej zacząć od 5-15 minut, ale codziennie niż od dłuższych, ale rzadszych rzutów praktyki.

I:  Bardzo dziękuję Ci za rozmowę! Czy chciałbyś zostawić Czytelników z jakąś konkretną myślą?

M: Na pewno żadna złota myśl nie będzie receptą na to jak żyć, ale chciałbym pozostawić Czytelników ze słowami amerykańskiego coacha i komika J.P. Searsa, który kiedyś powiedział: «Zauważyłem, że moja medytacja najlepiej działa, kiedy ją praktykuję». Serdecznie pozdrawiam i dziękuję za miłą rozmowę!

RESZTĘ WYWIADÓW Z SERII PSYCHICZNE OSIĘDBANIE PRZECZYTASZ TUTAJ

(Visited 343 times, 19 visits today)

PRZECZYTAJ TAKŻE