PSYCHICZNE OSIĘDBANIE – WYWIAD Z EWELINĄ MIERZWIŃSKĄ

ewelinamierzwinska.pl

O rozwoju osobistym, prowadzeniu spełnionego życia i skutecznego biznesu opowie wam Ewelina Mierzwińska – certyfikowany coach, konsultant, prywatnie żona i mama ponad rocznej córeczki. Na blogu ewelinamierzwinska.pl dzieli się swoją wiedzą i doświadczeniem, a także przemyśleniami, wątpliwościami i codziennym życiem mamy.

 

Wywiad ukazał się w ramach serii, pt. Psychiczne osiędbanie, mającej na celu rozwijanie w Czytelnikach umiejętności pielęgnowania dobrego samopoczucia, zdrowia i higieny psychicznej.

 

IGA: Bardzo mi miło, że przyjęłaś moje zaproszenie! Na swoim blogu poruszasz tematy związane z rozwojem osobistym i zawodowym, coachingiem oraz macierzyństwem. Jak, w takim szerszym kontekście, rozumiesz pojęcie – psychiczne osiędbanie?

EWELINA: Dziękuję za zaproszenie, Igo! Bardzo mi miło, że będziemy mogły porozmawiać o tematyce, która mnie również jest bardzo bliska!

W różnych krótkich wstawkach w mediach społecznościowych używam czasem # lub wspominam zdanie “Bądź dla siebie dobra!” I to pojęcie “psychiczne osiędbanie” jest dla mnie właśnie takim “byciem dobrą dla siebie”.

Gdy zapytamy drugą osobę, czy jest dla siebie dobra, zazwyczaj pojawia się w niej chwila zawahania. No bo jak to tak, “dla siebie”? Zazwyczaj na tapecie są współpracownicy, rodzina, dzieci, partner, ale ja jako “ja” to już może kiedy indziej, może jak dzieci będą większe, a może jak będzie mniej pracy.

Dopiero od niedawna pojawił się odwrót i skierowanie świateł uwagi na “ja” jako na byt, który zasługuje na poświęcenie mu uwagi w stopniu równym, jeśli nie większym, co innym osobom. I myślę, że to dobry kierunek. Bo trudno dbać o kogokolwiek innego jeśli samemu jest się w rozsypce.

 

I: Jak, jako coach i przedsiębiorcza mama, dbasz o swoją higienę psychiczną? Jakie nawyki pomagają Ci utrzymać psychiczną równowagę?

E: Pracując z ludźmi, czy to jako coach, psycholog czy terapeuta, szczególnie ważne jest zachowanie tej higieny. Dokładając do tego rolę mamy, otrzymujemy “komplet”, który faktycznie wymaga naszej większej uwagi.

Dla mnie zawsze sprawdza się bycie blisko natury, spacerowanie w pięknych miejscach. Nie wiem, jak to się stało, ale kompletnie nie doceniamy spacerów. Wydają nam się być może za mało “trendy” i “cool”, a one naprawdę dużo dobrego wnoszą w codzienność. Często odwiedzam parki, skwery czy lasy. To mnie bardzo wycisza, pozwala nabrać dystansu do wielu spraw. Gdy mam za sobą wymagający okres, wiem, że najlepsze co mogę dla siebie zrobić to wybrać się z moją córką na łono przyrody. I to zawsze działa!

Poza tym, miałam w życiu to szczęście, że trafiłam na zawód coacha, trafiłam na ludzi szerzących wiedzę, na dobre książki, na metody psychologiczne. Chłonę z tych wszystkich źródeł wiedzę, dzięki której inaczej reaguję na trudne sytuacje, komplikacje czy niepowodzenia. Kilka lat temu wchodziłam w tą wiedzę z dużą niewiadomą, pewną dozą stresu i powątpiewania, czy to aby na pewno “ma sens”.

Dziś bardzo bliska jest mi koncepcja stoików, a konkretnie słowa Epikteta: “nie to nas dotyka, co nam się zdarza, ale to co mówimy sobie o tym, co nam się zdarza”. W myśl tych słów wiem, że poziom mojej równowagi psychicznej zależy ode mnie, bo to ja decyduję o tym, jak będę reagować na dowolne życiowe perturbacje. I to jest bardzo uwalniające przekonanie, dające więcej sprawczości samej sobie. Bardzo polecam!

 

I: Skąd pomysł, by zawodowo zająć się wspieraniem ludzi w realizacji ich celów? Jak wyglądała Twoja droga do zostania coachem?

E: Zaczęło się od zainteresowania samą koncepcją rozwoju osobistego i wspierania efektywności własnych działań. W czasie studiów założyłam agencję social media, prowadziłam ją przez kilka lat i był to okres, w którym potrzebowałam sporo wsparcia w tym, jak działać i w jakie pułapki nie wpadać.

Im dłużej prowadziłam agencję, tym bardziej utwierdzałam się w przekonaniu, że nie jest to zadanie dla mnie i postanowiłam, że znajdę dla siebie nowe wyzwanie, nową drogę zawodową. Rozpoczęłam prowadzenie bloga i dzieliłam się na nim co jakiś czas wiedzą rozwojowo efektywnościową, którą sama na sobie sprawdziłam. To był taki wstęp do dalszego szukania dla siebie drogi.

Coaching pojawił się jako odpowiedź na moje pytanie pod tytułem “jak pokazać innym, że też mogą ogromnie dużo zrobić ze swoim życiem?”. Zdecydowałam się na początek chłonąć wiedzę o coachingu w formie literatury i specjalistycznych pism. Gdy stwierdziłam, że to jest “coś dla mnie” i mój zapał nie opadł po pierwszej przeczytanej książce, poszłam dalej. Rozpoczęłam studia podyplomowe na kierunku “Coaching”, by otrzymać wiedzę bezpośrednio od specjalistów i móc moje późniejsze umiejętności sprawdzić pod ich okiem. Podjęcie tych studiów to była jedna z moich najlepszych życiowych decyzji. Jestem pewna, że jeszcze wiele dobrego z jej podjęcia w moim życiu wyniknie.

 

I: Co jest Twoją zawodową misją?

E: Pokazanie, że można zmienić swoją codzienność, a w efekcie całe swoje życie na takie, które przynosi nam satysfakcję.

Na blogu i w kilku miejscach online, w których należy wpisać kilka słów o sobie, mam napisane, że “pokazuję, jak wykorzystywać metody rozwojowego i psychologiczne do prowadzenia udanego życia”. I właśnie to pojęcie “udane życie” jest dla mnie kluczowe. Bo w nim zawiera się wszystko i jednocześnie dla każdego będzie ono oznaczać, co innego. Moja rola w tym procesie to pokazanie różnych dróg, narzędzi, wzbudzenie refleksji, aby to “udane życie” stawało się rzeczywistością.

 

I: Prowadząc własny biznes czasem ciężko znaleźć równowagę pomiędzy pracą a życiem prywatnym. Zwłaszcza działając i tworząc w Internecie. Jakie są Twoje sposoby na zachowanie balansu między tymi dwiema sferami?

E: Jasne wyznaczenie tego, kiedy jest czas na życie, a kiedy jest czas na biznes/Internet. Wiem, że to obecnie coraz trudniejsze, szczególnie gdy dostaliśmy InstaStories do dzielenia się skrawkami naszej codzienności właśnie w trybie “instant”. Jednak nawet tu można wprowadzić rozgraniczenie. Sama większość materiałów nagrywam wcześniej, a dodaję je, opisuję, etc. dopiero wtedy gdy rozpoczyna się mój czas na pracę.

Bycie non stop online zdecydowanie nie jest dla mnie. To też ma swoje konsekwencje, bo obecnie większą popularność można zdobyć właśnie będąc cały czas w kontakcie ze swoimi odbiorcami. Dla mnie jednak ważniejsza jest jakość mojego i mojej rodziny życia i pozostaje mi wierzyć, że te wartości będą również czymś cennym dla mojego grona czytelników. Szczególnie, że konsekwencją takiego bardziej harmonijnego życia jest też wyższa jakość tworzonych przeze mnie materiałów.

Jeśli ktoś zastanawia się, jak znaleźć taki balans, to proponuję zadać sobie to pytanie z innej strony – co zyskasz gdy ten balans pojawi się w Twoim życiu? Sam balans dla balansu brzmi mało “sexy”, ale już balans dla lepszej jakości pracy, relacji z bliskimi czy wolnym czasem dla siebie to już coś znacznie bardziej wartego znalezienia swojego sposobu na równowagę! Warto jednak by nasze korzyści, do których zachęcam w pytaniu “co zyskasz” były bardzo sprecyzowane i konkretne.

 

I: Manewrując między zawodowymi i domowymi obowiązkami spotykają nas czasem mocno stresujące sytuacje. Jak sobie z nimi radzisz? Co pomaga Ci w walce ze stresem?

E: Przyznam, że ostatnie kilka miesięcy coraz mniej się stresuję. Nie pamiętam nawet kiedy dopadł mnie stres związany z niewykonanym zadaniem, przesuniętym terminem czy inną komplikacją zawodową. A kiedyś towarzyszyły mi to podskórne napięcie dość często.

Myślę, że duży wpływ na to miała zmiana perspektywy, jaka pojawiła się we mnie odkąd zostałam mamą. Trudno stresować się czymś tak “błahym” jak biznes, blog czy podcast gdy przechodziło się przez doświadczenia wymagające zdecydowanie większego zahartowania psychicznego. U mnie na przestrzeni kilkunastu lat pojawiło się trochę takich doświadczeń jednak niepokój o życie i zdrowie swojego dziecka nie mogą się z nimi równać.

Jak można wykorzystać tą wiedzę bez narażania się na tak ciężkie sytuacje życiowe czy ich wypatrywanie? Warto patrzeć na większy obraz życia, na różne perspektywy naszej codzienności, doceniać rzeczy tak dla nas banalne jak bieżąca woda czy swobodny dostęp do jedzenia, możliwości zdobywania wiedzy, rozwijania się. Większość rzeczy, które stresują nas w “nowoczesnym” świecie to sprawy, na które nie mają nawet cienia szans osoby z krajów trzeciego świata czy też znajdujące się w bardzo ciężkim położeniu zdrowotnym lub materialnym.

Perspektywa zmienia wszystko. Warto uświadamiać sobie, że nasze “wielkie” problemy są wielkie tylko dlatego, że my nadajemy im taką wagę. I to mogą oczywiście być sprawy ważne, istotne dla naszego życia. Jednak zatracając się w biadoleniu nad nimi nic nie osiągniemy – a możemy działać, próbować, testować siebie i wykorzystywać umiejętności, jakie mamy. Zróbmy to, po prostu!

 

I: Pozostając w temacie work-life balance – jak znaleźć czas tylko dla siebie, będąc jednocześnie mamą ponad rocznej córeczki oraz intensywnie działającą business woman? :)

E: Trzeba się na ten czas ze sobą umówić. Tak, dokładnie – z samą sobą. Nikt nie będzie w stanie o nas zadbać, jeśli same tego nie zrobimy. Bo nikt nie wie, że nasze baterie mogą być już na wyczerpaniu, nikt też nie wie, czego najbardziej potrzebujemy. Może będzie to kąpiel, a może serial, a może spotkania z bliską osobą na mieście, a może jeszcze coś innego.

To, co jest kluczowe, to ustalenie, że jeśli jesteśmy zmęczone, to znajdziemy czas na odpoczynek, relaks, chwilę dla siebie. I znajdziemy też na to sposób nie bojąc się powiedzieć o tej potrzebie partnerowi czy innym osobom. Zresztą, wcale nie trzeba czekać do bycia “zmęczoną”, choć akurat u mnie obecnie to niestety przez sytuację życiową stan dość permanentny ;) – możemy jednak wybrać dla siebie kilka wieczorów w tygodniu i poświęcić je na dowolną przynoszącą nam odprężenie czynność. Dobrze mieć w zapasie listę odprężających nas aktywności, seriali na konkretne “zadania specjalne” i w razie potrzeby mieć już gotowy plan ratunkowy dla siebie.

Myślę, że nie ma cudownych rad na bycie rześką i wypoczętą młodą mamą. Musimy o siebie dbać, same, i musimy się na to dbanie ze sobą umawiać. Inne osoby, ich wsparcie w tym zakresie powinno być potrzebne jedynie do tego, by nam to umożliwić w formie przejęcia opieki nad dzieckiem w tym przedziale czasu czy też zwyczajnie nie przeszkadzania nam. Jednak to my same odpowiadamy za swój poziom relaksu, czasu dla siebie i odpoczynku.

 

I: Niedawno rozpoczęłaś nowy projekt – swój własny podcast „Ewelina Mierzwińska – Zacznij od dzisiaj”. Do kogo kierujesz swoje audycje oraz co jest ich głównym tematem?

E: Podcast pojawił się jako odpowiedź na moje własne wybory i zachęcanie innych do efektywnego wykorzystywania czasu. Podcasty dają możliwość zdobywania wiedzy w czasie spacerów czy czynności dnia codziennego nie wymagających super skupienia. Sama lubię w taki sposób wykorzystywać czas, a nie miałam własnej audycji.

Mój podcast “Ewelina Mierzwińska – Zacznij od dzisiaj”  porusza tematy związane z rozwojem osobistym, psychologią i wykorzystywaniu przeróżnych metod i teorii do prowadzenia udanego życia. Jest więc to tematyka spójna z tym, co działo się już wcześniej na blogu. Przyznam, że bardzo polubiłam się z procesem powstawania każdego kolejnego odcinka i mam nadzieję, że słuchacze dobrze przyjmą moją twórczość w tym zakresie.

 

I: Jaką radę dałabyś osobom, które dopiero zaczynają pielęgnować swoje psychiczne-Ja?

E: Zacznijcie od tego, jak chcielibyście czuć się ze sobą za 5,10,15 lat. Nie ile macie zarabiać pieniędzy czy jakiej wielkości mieszkanie urządzać, ale jak macie się czuć ze sobą.

Później porównajcie to ze swoim obecnym codziennym dniem i tym, co robicie właśnie dzisiaj, by czuć się tak, jak tego byście chcieli. Wszystko to, o czym marzymy w przyszłości zaczyna się dzisiaj. Warto od tego wyjść.

 

I: Bardzo dziękuję Ci za rozmowę! Czy chciałabyś zostawić Czytelników z jakąś konkretną myślą?

E: Bądźcie dla siebie dobre! :)

 

RESZTĘ WYWIADÓW Z SERII PSYCHICZNE OSIĘDBANIE PRZECZYTASZ TUTAJ

(Visited 174 times, 10 visits today)

PRZECZYTAJ TAKŻE