„Oszczędzaj rózgi, a zepsujesz dziecko”? – obalamy mit „dobrego” klapsa

biciedzieci

Natrafiłam ostatnio na artykuł w serwisie NaTemat, autorstwa Anny Wittenberg, pt. Nie da się wychować bez klapsa? „Bicie dzieci zawsze jest przemocą”. W komentarzach pod nim wywiązała się burzliwa dyskusja pomiędzy zwolennikami klapsów a przeciwnikami jakiekolwiek przemocy względem dzieci. TAK – klaps jest formą przemocy. Dziwi mnie okropnie sposób, w jaki niektórzy próbują ją sobie racjonalizować. Dziś obalimy mit „dobrego” klapsa, ponieważ NIGDY NIE JEST ON DOBRĄ metodą wychowawczą.

Według wyników badań TNS OBOP opublikowanych w listopadzie 2013 roku (za wyżej wspomnianym artykułem), aż:

60% Polaków akceptuje klapsy

40% akceptuje bicie dzieci

29% zdaje sobie sprawę z zakazu bicia dzieci

35% nie uważa, by bycie dzieci było niezgodne z prawem (!)

33% uznaje bicie za skuteczną metodę wychowawczą (!)

 

 

U podstaw tych statystyk leżą pewne błędne przekonania, do których najczęściej zaliczyć można:

– przekonanie, że małe dziecko nie zrozumie słownego przekazu

– przekonanie, że jeśli ja byłem bity i wyrosłem na „porządnego” człowieka, to mojemu dziecku również to nie zaszkodzi, a jest wręcz potrzebne

– mylenie braku przemocy z tzw. „bezstresowym wychowaniem”, które tak naprawdę nie istnieje (ilu ludzi, tyle definicji tego zjawiska)

– mylenie braku przemocy z automatycznym rozpuszczaniem i psuciem dziecka

Oprócz nich, istotną cechą wspólną wszystkich rodziców stosujących przemoc wobec swoich dzieci jest bezradność. „Wymierzają sprawiedliwość”, gdy do ich maleństw nie dociera to, co się do nich mówi. Sprzedają im od czasu do czasu pewne „zapobiegawcze” klapsy, bo jeśli raz dostaną, to już więcej czegoś tam nie zrobią. Oszczędzają one także czas wiecznie zajętym rodzicom, ponieważ nie muszą oni tłumaczyć raz, drugi, czy trzeci – po klapsie efekt będzie natychmiastowy. Ale jak słyszą w telewizji, że „rodzice znęcali się nad dzieckiem”, „dziecko było bite”, itd. – ich oburzeniu nie ma końca.

Obok bezradności stoi niewiedza. Przynajmniej tak staram się to tłumaczyć. Bo gdyby każdy rodzic wiedział, jakie konsekwencje niesie dla dziecka ich zachowanie – pewnie by tego nie robili. Ale trąbi się o tym na okrągło, prosi, nawołuje i grozi ( w końcu bicie dzieci jest niezgodne z prawem)… a statystyki wyglądają i tak strasznie.

baner2

Więc może warto powtórzyć raz jeszcze, co tak naprawdę ten klaps dzieciom robi i nie – nie znajdziesz w tym zestawieniu ani jednej jego zalety, bo takie nie istnieją.

1. Dzieci uczą się od swoich rodziców posługiwania agresją fizyczną, poprzez modelowanie (naśladowanie). 

W jednym z badań, które objęło 273 dzieci w wieku przedszkolnym w stanach Indiana i Tennessee, rodziców proszono o wypełnienie kwestionariuszy samoopisowych dotyczących rodzajów kar cielesnych, stosowanych przez nich wobec swoich dzieci (Strassberg i in., 1994). Ok. 6 % dzieci miało matki, które nie stosowały kar cielesnych; 68% dzieci dostawało od swych matek klapsy; 26% podlegało jeszcze bardziej dotkliwym karom – ich matki biły je pięścią lub używały do bicia różnych przedmiotów (kabel od żelazka itp.). Przez następne pół roku, dzieci były obserwowane przez badaczy podczas interakcji z rówieśnikami w szkole. Zaobserwowano powtarzające się akty agresji dzieci wobec kolegów – przypadki straszenia, wybuchów złości i bicia.  Na podstawie tych obserwacji obliczono wskaźnik – liczbę agresywnych aktów na godzinę – dla każdego dziecka. Wynik obserwacji był następujący – im bardziej dotkliwy rodzaj kar stosowały matki, tym bardziej agresywne były ich dzieci.

Myślisz, że może były karane zasłużenie, bo już wcześniej były agresywne? Inne dane rozwojowe sugerują, że tak nie jest (Chess i Thomas, 1984). Przypuśćmy nawet, że ok – jest ziarnko prawdy w stwierdzeniu, że to „złe” dzieciaki otrzymują więcej kar cielesnych. Jednak opisane powyżej badanie wykazało wyraźnie, że kary cielesne nie wywierają zamierzonego wpływu „dydaktycznego”, a wręcz odwrotnie.

2. Przemoc ze strony rodziców przeżywana w dzieciństwie i okresie nastoletnim znacząco negatywnie determinuje późniejsze, dorosłe życie dziecka.

Straus i Kantor wykazali, że osoby, wobec których stosowano kary cielesne doświadczały wielu poważnych problemów w późniejszym życiu. Były one bardziej narażone na depresję, samobójstwo, czy uzależnienia. Bardziej prawdopodobne było u nich również maltretowanie fizyczne własnych dzieci oraz ( w przypadku mężczyzn) bicie żony. Badacze podsumowują, że:

całkowite zaprzestanie stosowania klapsów i innych kar cielesnych może być ważnym wkładem w podstawowe zapobieganie fizycznemu maltretowaniu dzieci i współmałżonków, depresji, samobójstwom i problemom alkoholowym.

3. Naruszenie cielesności dziecka.

A co za tym idzie? Strach, poniżenie, brak zrozumienia, a w dalszej perspektywie – brak szacunku dla własnego ciała i siebie jako osoby. Maltretowane dziecko nigdy nie będzie mieć zdrowej, stabilnej samooceny, ani poczucia bezpieczeństwa. Będzie rzutować to na relacje z innymi ludźmi oraz jakość związków, w które kiedyś ta osoba będzie wchodzić, a charakterystycznymi cechami będą: brak zaufania, unikający lub obronny styl bycia, problemy z zaangażowaniem się lub wręcz przeciwnie – uzależnienie się od drugiej osoby i skrajna uległość. I oczywiście agresja, o której już była mowa wcześniej. W ogóle – jakim prawem podnosi się rękę na dziecko? Nie jest społecznie akceptowalnym, by podnosić ją na człowieka starszego, na kobietę, ogólnie – drugiego „dorosłego”. Ale na dziecko wolno? Co bicie bezbronnej istoty, jaką jest dziecko,  świadczy o rodzicu?

4. Brak granic.

Gdzie jest granica między klapsem a biciem? Jak to zmierzyć? W niutonach? Gdzie się jedno kończy, a drugie zaczyna. Gdzie jest ta granica. Czy w ogóle ona istnieje? Moim zdaniem jest ona tylko wymyślonym na potrzeby zdesperowanych rodziców tworem, który ma być usprawiedliwieniem dla ich zachowania.

Jak zatem powinno się mądrze karać dzieci? Badania wskazują, że taka kara powinna spełniać szereg warunków (Walters i Grusec, 1977). Kara powinna:

  1. Być szybka i krótka.
  2. Zostać wymierzona zaraz po przewinieniu dziecka, nie po tygodniu, jak się nam akurat przypomni.
  3. Być optymalnie (średnio) intensywna – adekwatna.
  4. Być reakcją na specyficzne niepożądane zachowania, a nigdy na charakter danej osoby („Masz zakaz gry na komputerze, bo użyłeś brzydkiego słowa”, a nie ” Masz zakaz gry, bo jesteś złym dzieckiem”).
  5. Ograniczać się do tej sytuacji, w której to zachowanie występuje – nie generalizujemy.
  6. Polegać na sankcjach, a nie na bólu fizycznym.

 

Jak reagować na przemoc wobec dzieci? Dowiecie się tego w szczegółach na stronie Kampanii Rzecznika Praw Dziecka –

jakreagowac.pl

Możesz pomóc na wiele sposobów. Najgorsza jest obojętność.

PRZECZYTAJ TAKŻE

  • Do punktu 3 bym dodała jeszcze coś ..
    Bite dziecko traci szacunek i zaufanie do agresora (ojca / matki), a stąd już blisko do dalszych problemów wychowawczych i pogłębiania się przepaści na linii dziecko – rodzic…

  • Pingback: Jak się zaraz nie uspokoisz, to dostaniesz! – jak reagować na przemoc wobec dziecka w miejscach publicznych? | bedkowska.es()

  • Pingback: Rodzicielstwo Bliskości - sporny wymysł, czy innowacja w wychowaniu?()

  • Pingback: Rodzicielstwo Bliskości - sporny wymysł, czy innowacja w wychowaniu?()

  • Krzysztof

    Jeśli mogę coś dopowiedzieć, ostatnio czytałem sensowną książkę o agresji i jest tam ważna treść (która mnie uświadomiła i nastawiła moje patrzenie na świat w trochę innym kierunku), że agresja nie jest nam przekazywana w genach. Uczymy się jej od początku, czyli od urodzenia. W każdym razie są to bardzo ciekawe tematy, a ich zgłębianie napewno pomoże lepiej zrozumieć zachowania i emocje. I jeszcze na koniec komentarz do kar. W rodzicielstwie bliskości nie powinno ich być. Kara w każdym wypadku jest czymś negatywnym i małe dziecko jej nie zrozumie. Nie rozumiem też co to znaczy „optymalna kara” – to jest bardzo względne, stąd ryzykowne… I jeszcze te sankcje :) to chyba nie aż taka polityka wychowywanie dziecka żeby stosować takie mechanizmy. No może czasem jakieś embargo na czekoladę od babci :P