Ostatni miesiąc

alexandra-seinet-15499

Siebie w październiku mogłabym porównać do chomika osiągającego zawrotną prędkość w swoim plastikowym kołowrotku. Były momenty, w których myślałam, że się zapalę. 

Mój dzień składał się z średnio 8-9 godzin pracy oraz kolejnych 4-5 nauki do egzaminu magisterskiego. Gdy po raz pierwszy po obronie, przyszłam do domu z pracy, nie wiedziałam co ze sobą zrobić, tyle miałam czasu wolnego!

Usiadłam, stęskniona za lekturą niezwiązaną z egzaminem, z książką na kanapie i dotarło do mnie, że jedno z moich największych marzeń w końcu się spełniło. Zostałam psychologiem! Moje ambicje zostały spełnione, ego przyjemnie połechtane, ale co teraz? Jaki powinien być mój następny krok?

Do końca roku planuję stworzyć kilka nowych miejsc w sieci. Mogę powiedzieć, że jedno z nich związane będzie z tematem moich badań, czyli kryzysem ćwierci wieku. Nie zdawałam sobie dotąd sprawy, że skala tego zjawiska jest tak ogromna.

Obok ‚Projektu Magisterka’ toczył się inny, równie ważny, a mianowicie – wyszedł pierwszy numer naszego Magazynu Psychologicznego BANG, który mam przyjemność współtworzyć z naprawdę cudownymi osobami i specjalistami w swoich dziedzinach. Mój pierwszy artykuł, zatytułowany: Kryzys 25-latka – jak wyjść z rozwojowego impasu, możecie przeczytać tutaj. Polecam zapoznać się z całością magazynu – tak napisanych i pięknie oprawionych treści nie znajdziecie nigdzie indziej.

bangmagazyn

Często, mimo robienia wielu rzeczy, mam poczucie, że to jeszcze za mało. Dopiero, gdy się zatrzymam i spróbuję spojrzeć na to wszystko z dystansem okazuje się, że nie jest źle. Jest dobrze. Nawet bardzo. A ja wciąż za czymś pędzę, coś próbuję komuś (ale chyba najbardziej sobie) udowodnić. Uświadomiłam sobie, że tym samym odbieram sobie prawo do celebrowania tych mniejszych i większych sukcesów.

W zeszły czwartek miałam wystąpić na spotkaniu organizowanym przez zespół Project People i powiedzieć kilka słów na temat introwersji i zalet bycia introwertykiem (dokładnie tydzień po obronie). Chyba nie wytrzymałam tempa, bo moje ciało odmówiło posłuszeństwa.

Wczoraj miałam okazję wreszcie zatrzymać się i w gronie najbliższych uczcić te, tak ważne dla mnie, momenty. W tym wiecznym pędzie i pragnieniu osiągania więcej, zapominam, że ja już wszystko mam – teraz, w tej chwili, jest wszystko, co kocham. 

Szukając cytatu do grafiki na fanpage magazynu, natknęłam się na słowa Waltera Dirksa:

Wdzięczność jest najpiękniejszą formą szczęścia.

Mogłabym się tu jeszcze długo rozwodzić i dawać upust swojemu wewnętrznemu Coelho, ale one najlepiej oddają mój obecny stan.

prezenty

Na koniec, muszę wam powiedzieć, że opłaca się uzyskać stopień magistra – jeszcze nigdy nie dostałam na raz tylu książkowych prezentów.

PRZECZYTAJ TAKŻE

  • Kasia Troszok

    bardzo ciekawy blog :) na pewno będę zaglądać częściej :)

  • Klaudia

    Gratuluję! Jako introwertyk chętnie posłuchałabym wykładu ;) Co do kryzysu 25-latka: w czerwcu tyle mi stuknęło i jakoś tak spokojnie to przyjęłam, szczęśliwa jestem z mojego życia, choć widzę sporo rzeczy do zmiany, naprawy. Ale czy to nie fajnie mieć jakieś cele?

    • Dziękuję Klaudia! :)
      Bardzo fajnie, bo w tym kryzysie właśnie tych celów brakuje.