Mój sposób na święta w duchu slow…

A gdyby tak spędzić te święta inaczej… – przeszła wam przez głowę taka myśl, ale szybko została wypchnięta przez kolejny pomysł prezentu na ostatnią chwilę lub listę produktów spożywczych do kupienia? Czytajcie dalej.

Przez długi czas święta kojarzyły mi się z gruntownym sprzątaniem (odsuwaniem wszystkich mebli i myciem okien), pośpiechem i zmęczeniem wszystkich członków rodziny. Wiadomo, że pyszne zapachy dobiegające z kuchni, prezenty pod choinką, zebrane w jednym miejscu bliskie osoby – czyt. wszystko, co składa się na czar tego wigilijnego wieczoru – rekompensowały w pewien sposób te 3 tygodnie intensywnych przygotowań, jednak jako dorosła już osoba i żona nie chcę powielać tych samych schematów działania, co moi rodzice, czy dziadkowie.

Każda rodzina wypracowuje swoje własne tradycje i sposoby przeżywania świąt i innych ważnych okoliczności. To, co w danej tradycji nam się podoba, zostaje z nami na dłużej, a innych zbędnych naszym zdaniem elementów, po prostu się pozbywamy. Tak też było w naszym (moim i męża) przypadku. Bardzo cenimy sobie ten świąteczny czas, z przyjemnością poddajemy się temu panującemu wokół nastrojowi. Jednocześnie, staramy się podchodzić do świąt i związanych z nimi obowiązkami z dystansem i zdrowym rozsądkiem. W końcu nie dajmy się zwariować – ten szczególny czas w roku ma służyć nam, nie odwrotnie.

To, co nam pomaga uniknąć przedświątecznej gorączki oraz przeżywać święta bardziej uważnie to, m.in.:

1. PISANIE LISTÓW DO MIKOŁAJA

Wraz z mężem spisujemy co roku listę prezentowych propozycji, które chcielibyśmy otrzymać i przekazujemy ją naszym bliskim (z prośbą o przygotowanie podobnego zestawienia). Unikamy w ten sposób nietrafionych upominków oraz  jesteśmy w stanie ogarnąć większość z nich ze znacznym wyprzedzeniem. Trzymamy się również z góry ustalonego budżetu na osobę. Dla niektórych takie podejście, odarte z elementu niespodzianki, może być mało świąteczne – u nas sprawdza się bardzo dobrze.

2. DOBRA ORGANIZACJA

Dzięki wyżej wspomnianej prezentowej liście, stosowne zakupy możemy poczynić z kilkutygodniowym wyprzedzeniem, unikając kupowania nieprzemyślanych prezentów na ostatnią chwilę.

Dużo wcześniej dogadujemy rodzinnie również wszystkie logistyczne szczegóły – u kogo w tym roku spędzimy Wigilię, jakie dania lub wypieki mamy ze sobą zabrać, kogo odwiedzimy w pierwszy i w drugi dzień świąt. Wigilię spędzamy zazwyczaj u jednych i drugich rodziców, co wymaga od nas ustalenia, o której opuszczamy pierwszy dom, by o sensownej porze pojawić się na drugiej części kolacji 70 km dalej. Pozwala to uniknąć irytacji i kłótni w tym właściwym dniu.

3. PODZIAŁ OBOWIĄZKÓW

Nie odbierzcie źle mojego wstępu o sprzątaniu – my również przygotowujemy nasz dom na święta, nie towarzyszy temu jednak szczególny stres i napięcie. Staramy się tak podzielić między sobą obowiązkami, by żadne z nas nie czuło się przytłoczone, ani wyczerpane na koniec dnia. Ustalamy wcześniej listę rzeczy do zrobienia, wiemy z mężem dokładnie, co każde z nas ma zrobić i do kiedy. I tak on wie, że jest odpowiedzialny za masową produkcję pierniczków, a ja za jego ulubione świąteczne ciasto pomarańczowe. Jednak ten grudniowy podział obowiązków nie różni się zbytnio od naszego standardowego planu działania. Nie wymyślamy na siłę jego świątecznej edycji.

4. USTALANIE PRIORYTETÓW

W egzekwowaniu naszych obowiązków pomaga nam odpowiednie określenie priorytetów. Dla każdego z nas będą wyglądać one inaczej. Dla mnie i Mirka wypełnienie domu zapachem piernika będzie miało wyższy priorytet, niż czyste okna. Może łapiesz się w tej chwili za głowę, ale jeśli musiałabym wybierać – tak by to wyglądało. Wiemy, że przy naszym obecnym trybie pracy, nie uda nam się zadbać o każdy najmniejszy szczegół. Nie odbiera nam to jednak radości z przeżywania tego świątecznego czasu.

5. DZIAŁANIE W ZGODZIE Z WARTOŚCIAMI

Ostatnia, bardzo ważna dla mnie rzecz mocno związana z wyznaczaniem priorytetów to działania w zgodzie ze swoimi wartościami. Brzmi enigmatycznie? Już daję przykład.

Jeśli mam wybierać między czasem spędzonym z mężem, a czasem poświęconym na sprzątaniu – wybieram to pierwsze. Jeśli mogę spędzić więcej czasu na pracy z klientami w tym szczególnie wrażliwym dla nich okresie – upieczenie kolejnego zaplanowanego ciasta pójdzie w odstawkę. W tym świątecznym okresie stawiam przede wszystkim na pielęgnowanie relacji, dlatego że dla mnie największymi wartościami są rodzina, przyjaźń, ale także praca i mój kontakt z klientami.

Wpis ten powstał w ramach Akcji Slow Święta organizowanej przez Agnieszkę z bloga slowlifestudio.pl. Zaglądnijcie do niej koniecznie, jeśli chcecie dowiedzieć się, m.in.:

  • dlaczego nie powinniście działać w pośpiechu,
  • czy minimalizm jest dobrym rozwiązaniem na święta,
  • jak opracować plan, by uniknąć przedświątecznej gorączki,
  • jak radzić sobie ze stresem przed świętami (na to i kilka innych pytań odpowiadam w tym wpisie)

Zapraszam was także na bloga MartynyAgnieszki, które razem ze mną biorą udział w tej akcji i inspirują do uważnych świąt w zwolnionym tempie.

Gdyby tegoroczne święta mogły wyglądać inaczej – co byście zmienili?

(Visited 92 times, 4 visits today)

PRZECZYTAJ TAKŻE