Kobiety, które kochają za bardzo – sprawdź czy jesteś jedną z nich

allef-vinicius-115775

On jest całym moim światem. Nie metaforycznie, dosłownie. Przez cały dzień myślę tylko o nim. Co właśnie robi, gdzie, z kim rozmawia, czy w ogóle o mnie myśli?

Od zawsze we wszystkim staram się dopasować do niego. Mogę głodzić się przez pół dnia, żeby zjeść z nim pod wieczór obiad. Staram się w pracy, jak mogę, by mógł powiedzieć, że jest ze mnie dumny. I żeby nie musiał się wstydzić w towarzystwie za nieciekawą partnerkę, bez perspektyw na zawodowy sukces. Przymykam oko na jego wady, gorsze dni – w końcu każdy z nas je ma, prawda? Piorę, gotuję, sprzątam, ale to standard, nie ma się czym chwalić. Ostateczna decyzja, niezależnie od sprawy, zawsze należy do niego – od planów na wakacje, wyboru filmu na wieczór, po wszelkie decyzje zawodowe, czy domowy budżet. Znoszę wszystko, byle tylko był zadowolony. Liczę, że gdy będę dla niego wystarczająco dobra i atrakcyjna, nigdy mnie nie zostawi…

***

Tak wygląda postępowanie i rozumowanie kobiety współuzależnionej. Pierwotnie termin „osobowość współuzależniona” dotyczył partnera alkoholika lub narkomana, jednakże w ciągu ostatnich kilku lat jego definicja została rozszerzona także na ludzi, którzy są nadmiernie zależni od partnera bez behawioralnego uzależnienia. Ja preferuję określanie tych kobiet (a także mężczyzn, choć jest ich trochę mniej) – osobami kochającymi za bardzo.

Jak pewnie się domyślacie, ukazany powyżej wzorzec relacji nie bierze się znikąd. To, jak wchodzimy w związki, kogo wybieramy na swojego partnera, jak go traktujemy i jaką pozycję w ów związku przyjmujemy – w dużej mierze zależy od naszych relacji z rodzicami. Ktoś może zapytać – co do cholery ma wspólnego moje dzieciństwo z faktem, że właśnie się rozwodzę? Odpowiedź, choć nieoczywista, brzmi – bardzo dużo. O tzw. toksycznych rodzicach pisze w swej książce Susan Forward, jedna z bardziej znanych amerykańskich psychoterapeutek. To z tej książki pochodzą twierdzenia, z którymi będziesz mogła za chwilę się skonfrontować. Już teraz mogę powiedzieć, że jej krótka recenzja znajdzie się w najnowszej Psychoczytelni.

Jeśli powyższy opis w jakikolwiek sposób przypominał ci twoje zachowania względem partnera lub może sposób pojmowania relacji z nim, sprawdź czy problem współuzależnienia może cię dotyczyć.

Spójrz na listę poniższych pytań – im więcej odpowiedzi twierdzących, tym silniejsze jest twoje uzależnienie od partnera. 

1. Rozwiązywanie problemów partnera, czy łagodzenie jego cierpienia jest najważniejszą sprawą w moim życiu – niezależnie od kosztów emocjonalnych, jakie ponoszę.

2. Moje dobre samopoczucie zależy od akceptacji partnera.

3. Chronię partnera przed konsekwencjami jego postępowania. Kłamię, by go osłonić, nigdy nie pozwalam innym źle o nim mówić.

4. Próbuję ze wszystkich sił nakłonić go do postępowania według moich wskazówek.

5. Nie zwracam uwagi na swoje odczucia i potrzeby. Obchodzą mnie tylko odczucia i potrzeby partnera.

6. Zrobię wszystko, byle tylko mnie nie porzucił.

7. Zrobię wszystko, aby się na mnie nie gniewał.

8. Doznaję znacznie więcej namiętności w związku, który jest burzliwy i dramatyczny.

9. Jestem perfekcjonistką i obwiniam się za wszystko, co się nie udaje.

10. Z reguły czuję się wściekła, niedoceniania i wykorzystywana.

11. Udaję, że wszystko jest w porządku, choć tak nie jest.

12. Nie ma ważniejszej sprawy w moim życiu niż walka o utrzymanie jego miłości.

Pamiętam ten moment, gdy w mojej głowie zaczęły rodzić się podobne myśli. Czasem dalej się na nich łapię. A prawda jest taka, że jak M. będzie chciał mnie zostawić, to i tak to zrobi. I nie pomoże ani codzienny obiad na dwa dania, ani koronkowa bielizna.

Dziewczyny, dbajcie o siebie. Bądźcie u siebie zawsze na pierwszym miejscu.

PRZECZYTAJ TAKŻE

  • Pingback: PSYCHOCZYTELNIA #4 – KSIĄŻKOWE PROPOZYCJE NA STYCZEŃ | bedkowska.es()

  • Iwona Gurdek

    A jak mam więcej na „nie”? Co ja mówię, będzie z 90% odpowiedzi. To tez skrajność tyle że w odwrotną stronę? ;) rozmawiamy o niepowodzeniach, ale nie staram się za wszelką cenę mówić mu, że on ma zawsze rację. Przeciwnie. Jak opowiada o kłótniach w pracy, to wytykam mu tez złe strony jego rozumowania. Ale może bierze się to stąd, że od pół roku mieszkamy razem i boje się że np rzuci pracę i będzie trzeba wrócić do rodziców bo nie będzie za co żyć. W każdym bądź razie nie myślę caly czas o nim, czasami nawet się cieszę, że nie widzimy sie dwa dni bo będzie na ryby i możemy od siebie odpocząć bo mamy silne osobowości i często dochodzi do starć :P

  • Pingback: #9 Czytaj na zdrowie | Create Your Health()

  • Ta cała lista rzeczywiści jest chora… Najgorsze jest to, że nie da się takim kobietom pomóc a potem na pomoc może być już za późno…

  • Też należę do kochających za bardzo. :(

    • To nie jest powodem do smutku! Tylko do refleksji i do wprowadzenia koniecznych zmian. Głowa do góry :)

  • Kiedyś bałam się, że jestem taką kobietą – i być może nawet nią byłam. Aż gruchnęło coś we mnie, i skupiłam się na sobie.

    I dbam, dbam o siebie :)
    Buźka!