Kim jest sprawca masowych mordów?

źródło
źródło

Douglas Kelley, psycholog sądowy odpowiedzialny za wykonywane w Norymberdze badania, poprosił dziesięciu ekspertów, aby przeanalizowali wyniki testów zbrodniarzy wojennych i spróbowali nakreślić ich charakterystykę…

Nikt nie odważył się podjąć tego zadania.

***

SŁYSZĄC „TERRORYSTA”, MYŚLĘ „PSYCHOPATA”

Dr  Molly Harrower, psycholog kliniczny należąca do grupy ekspertów, przyznała, że nikt nie zgodził się na dokonanie analiz, ponieważ opinia publiczna domagała się, by na podstawie tych testów odkryć wyjątkowy rodzaj psychopatologii zbrodniarzy. Niestety takowej psychopatologii nie wykryto.

Płynący wniosek z tych badań był taki, że zbrodniarze wojenni nie byli ludźmi chorymi psychicznie, ani w żaden sposób wyjątkowymi oraz że podobne osoby można znaleźć w każdym kraju na świecie.

Jedyne, co wyróżniało oskarżonych to niewielki stopień empatii. Poza tym, byli to ludzie twórczy, obdarzeni wyobraźnią, o złożonych osobowościach. Potrafili ujrzeć siebie samych w roli ofiar misji, którą narzucały aktualne wydarzenia historyczne.

Ponadto, postrzegali siebie w sposób integralny i ciągły, nie zdradzali oznak niezrozumienia swoich czynów. Potrafili po wojnie wrócić do normalnego funkcjonowania (pracować i zakładać rodziny), a dokonane czyny włączyć do własnej koncepcji życia.

Odnalezienie w normalnej rzeczywistości można wyjaśnić m.in. zdolnością ludzi do dopasowywania swoich działań za każdym razem do innego systemu odniesienia („to była wojna”, „to był rozkaz”), co pozwala im widzieć własne czyny, jako coś niezależnego od nich samych.

źródło

MORALNOŚĆ ZABÓJCY

Ludzie z zasady są skłonni uzasadniać swoje zachowanie czynnikami sytuacyjnymi (nie zdałam kolokwium, bo prowadzący się na mnie uwziął, nie dlatego, że na naukę poświęciłam 5 minut), natomiast zachowanie innych – czynnikami osobowościowymi (natomiast Franek nie zdał, bo jest po prostu leniwy). To zjawisko psychiczne nazywamy podstawowym błędem atrybucji.

To nie moja wina, tylko: szefa, matki, pogody, hałasu, ciśnienia…

To jego wina, bo jest głupi, leniwy, rozlazły, niekompetentny – niech nie zwala na okoliczności!

Każdy z nas popełnia ten błąd. Oceniamy innych ludzi przypisując im stałe cechy charakteru, nie biorąc pod uwagę towarzyszących sytuacji okoliczności. Siebie traktujemy o wiele łaskawiej.

Jesteśmy skłonni widzieć osobowość zbrodniarzy w czarno – biały sposób. No przecież albo działali moralnie albo niemoralnie, proste! Niestety nie. Ludzie nie są tak jednoznaczni.

Sprawcy mordowali, gdyż czuli się nosicielami historycznego zadania, wobec którego na dalszy plan odeszły ich osobiste potrzeby i odczucia. Mordowali dlatego, że zachowali subiektywny dystans do odgrywanej przez siebie roli. Ten mechanizm (dystansu do roli) gwarantował im zachowanie takiego wizerunku siebie, który nie zlewał się z ich rolą „zawodową”.

Przewrotnie można stwierdzić, że TAK – kierowali się oni szczególnym rodzajem moralności, wyhodowanym w specyficznym historycznie okresie swojego życia.

TRZY PLAGI

Nasze umysły pragną prostych rozwiązań, jasnych definicji i natychmiastowych odpowiedzi. Jednak sposobu myślenia masowego zabójcy nie da się w prosty sposób wyjaśnić. Dojrzewanie do aktów masowej zbrodni ma charakter procesu – nie powstała dotąd żadna socjologiczna, psychologiczna, czy historyczna teoria, która wyjaśniałaby procesy społecznych przemian do nich prowadzących.

Nie można zatem wprost odpowiedzieć na postawione w tytule pytanie. Wniosek płynący z dotychczasowych danych jest taki: terrorystów, zabójców, sprawców masowych mordów – można spotkać w każdym miejscu na Ziemi. Nie noszą oni twarzy konkretnej religii, narodowości, czy płci.

Co za to pewne – noszą maskę rasizmu, narodowosocjalistycznej moralności oraz religijnego ekstremizmu. 

Długo myślałam nad idealnym podsumowaniem tego tekstu, gdy natrafiłam w sieci na fragment Imperium Ryszarda Kapuścińskiego:

Światu grożą trzy plagi, trzy zarazy.
Pierwsza – to plaga nacjonalizmu.
Druga – to plaga rasizmu.
Trzecia – to plaga religijnego fundamentalizmu.
Te trzy plagi mają te samą cechę, wspólny mianownik – jest nim agresywna, wszechwładna, totalna irracjonalność.
Do umysłu porażonego jedną z tych plag nie sposób dotrzeć. W takiej głowie pali się święty stos, który tylko czeka na ofiary. Wszelka próba spokojnej rozmowy będzie mijać się z celem. Nie o rozmowę mu chodzi, tylko o deklarację. Żebyś mu przytaknął, przyznał rację, podpisał akces. Inaczej w jego oczach nie masz znaczenia, nie istniejesz, ponieważ liczysz się tylko jako narzędzie, jako instrument, jako oręż. Nie ma ludzi – jest sprawa.

***

Proszę, nie pozwól się zarazić.

PRZECZYTAJ TAKŻE