Jak znaleźć swoje powołanie?

ian-schneider-66374

Nie wierz ludziom, którzy starają się ci wmówić, że powołanie jest jedno na całe życie. Nie wiedzą, ile tracą.

CO BY TU ZROBIĆ ZE SWOIM ŻYCIEM…

Będąc u schyłku swoich studiów coraz częściej rozmyślam o kierunku, w którym chciałabym rozwijać się zawodowo. Ok, robię to od początku studiowania, ale dopiero teraz czuję oddech prawdziwego życia na karku. Fajnie jest próbować co chwilę nowych rzeczy, szukać spełnienia na różnych polach, no ale w końcu trzeba postanowić – w tę albo we w tę. Przy czym najczęściej młody adept dorosłości decyduje się nie na to, co naprawdę by chciał w życiu robić, ale na to, gdzie jest najniższy próg wejścia. I lepsze zarobki.

Urok mojego zawodu polega na pomaganiu ludziom w różnych sferach – jako psycholog możesz pracować wszędzie! Tak powtarzali mi w liceum rodzice. Przecież i w szkole, i w szpitalu, w policji, w więzieniu, w poradni, no gdzie dusza zapragnie. Szkoda, że w naszym państwie szpitale zatrudniają psychologów na 1/4 etatu lub mniej. I tak większość z nas (z powołania lub nie) ląduje w HRach. Chcąc pracować jako psycholog kliniczny lub psychoterapeuta trzeba nastawić się na kolejne lata finansowych wyrzeczeń, grube inwestycje oraz pracę z doskoku w kilku miejscach, bo na pełen etat nie ma co liczyć.

Powyższa wizja zniechęca na tyle, że próbuję swoich sił również w innych dziedzinach. Szkolenia, kreowanie treści, design, UX – to wszystko mnie interesuje i czuję, że mam do tego smykałkę. A co z wymarzonym gabinetem i praktyką kliniczną? Wierzę, że to po prostu nie ten moment.

Nie istnieje jakaś pula powołań, z której losujesz jedno jedyne na całe swoje życie.

Gdyby tak było, bylibyśmy chyba najnudniejszym gatunkiem na Ziemi.

CZYM W OGÓLE JEST POWOŁANIE? 

Dla mnie powołanie jest pojęciem, którego nie powinno definiować się w kategoriach czasowych lub wielkościowych. Jedne mogą trwać lata, inne tygodnie. Jedni czują powołanie kalibru Elona Muska i robią rzeczy nie z tej Ziemi (ha-ha). Inni podejmują się skromniejszych przedsięwzięć, które są dla nich tak samo ważne jak dla Muska wypuszczenie kolejnej rakiety w kosmos.

elon

Nieistotny jest rozmach, tylko to, jak bardzo jest to dla ciebie ważne. Powołanie poznasz po dwóch rzeczach – intensywności swojego zaangażowania oraz pragnieniu rozwiązania jakiegoś problemu lub zaspokojenia danej potrzeby. Może mieć charakter zawodowy (np. prowadzenie firmy) lub czysto hobbystyczny (np. założenie klubu ogrodniczego). Jedno drugiego nie wyklucza, a najszczęśliwsi ludzie posiadają obydwa typy.

JAK ROZPOZNAĆ, ŻE TO JEST WŁAŚNIE „TO”?

Proces określania swoich powołań jest długotrwały i ciężki. W końcu mówimy o czymś, co ma dla ciebie ogromne znaczenie i wpływ na to, jak potoczy się dalej twoje życie. Nie można tego wykminić w pięć minut. Do tego (jak na złość!) z każdym rokiem zmieniają się nasze zainteresowania, podejście do świata, środowisko – zmieniamy się my. To naturalne, że wraz z nami będą ewoluować nasze powołania.

Jeśli zmagasz się obecnie ze sobą i szukasz odpowiedzi na pytanie – czy to jest to, czemu powinieniem się obecnie poświęcić? – zastanów się nad tym, czy:

Frustruje cię jakiś problem/ nie zgadzasz się z istniejącym stanem rzeczy w jakiejś dziedzinie?

Masz przejmującą wizję (nieważne, czy konkretną, czy mglistą) tego, czym chciałbyś się zająć?

Czujesz silny opór, a jakaś część ciebie wolałaby uciec w drugą stronę? (Tak, to normalne).

Masz poczucie konieczności wykonania konkretnego zadania/ poświęcenia się danej sprawie?

Samo myślenie o tym CZYMŚ budzi w tobie silne emocje?

Nie masz jeszcze wszystkiego, czego potrzebujesz do podjęcia się tej misji? (To charakterystyczna cecha powołania. Zasoby, kontakty, wiedzę gromadzi się stopniowo).

Nie jesteś (jeszcze) osobą, którą powinnaś, by zrealizować powołanie? (Tylko idąc za głosem powołania rozwiniesz się i nadrobisz braki).

Pamiętaj – powołania mają to do siebie, że brutalnie wyrywają człowieka z jego przytulnej i bezpiecznej strefy komfortu. Na drodze do spełnienia nagle okaże się, że będziesz musiał zmierzyć się ze swoimi największymi lękami – publicznymi wystąpieniami, ogarnianiem papierkologii, żonglowaniem pieniędzmi, upierdliwymi klientami lub własną niemocą i poczuciem braku kontroli. Nic jednak nie da ci takiej satysfakcji, jak przezwyciężenie tego wszystkiego i robienie rzeczy, które potrafisz najlepiej.

Trzymam za ciebie kciuki i liczę, że w końcu się ogarniesz. I popatrzysz pobłażliwie na tych wszystkich, dla których jest wiecznie za wcześnie, za późno, niemożliwe lub za trudne.

Powodzenia! :)

(Visited 126 times, 11 visits today)

PRZECZYTAJ TAKŻE