Jak zarządzam sobą w czasie? | Moje sposoby

zegar

Wczoraj usłyszałam od koleżanki z roku bardzo miłą rzecz, połączoną z istotnym pytaniem: „Iga, ty tyle rzeczy robisz! Jak ty na to wszystko czas znajdujesz?”. Uważam, że im więcej człowiek ma obowiązków, tym paradoksalnie lepiej zarządza sobą i swoim czasem. Zapytana o swoje sposoby upychania tylu rzeczy w 24 godzinach, postanowiłam odpowiedzieć tutaj.

1. PRZYGOTOWUJĘ SIĘ WIECZOREM DO NASTĘPNEGO DNIA

Najczęściej siadam wieczorem z kawą lub herbatą i sporządzam spis spraw na kolejny dzień. Ogromną korzyścią zapisywania planów na jutro jest to, że dzięki temu można się spokojnie wyspać. Jedną z najczęstszych przyczyn mojej bezsenności jest próba zapamiętania wszystkich pilnych spraw, które mam do załatwienia następnego dnia. Spisując je na kartce, odciążam swój umysł, pozwalając mu wypocząć.

2. ROZPLANOWUJĘ ZAJĘCIA W CZASIE

To redukuje stres i oszczędza energię. Zaplanowanie dnia, tygodnia czy miesiąca zapewnia mi lepsze samopoczucie i wrażenie sprawowania kontroli nad bieżącymi sprawami, którego bardzo potrzebuję. Dzięki temu nadaję swojemu życiu pewne ramy, zaczynam postrzegać się w lepszym świetle, nabieram większego znaczenia we własnych oczach. Wszystko jestem w stanie z takim planem ogarnąć i nic mnie nie może zaskoczyć. ;)

3. USTALAM PRIORYTETY

Niestety – doba jest tworem skończonym więc wiem, że nie zdołam w niej upchnąć wszystkiego, co bym chciała. Muszę wybierać. W tym celu nadaję poszczególnym zadaniom pewną wartość. Obecnie najważniejsze jest wszystko to, co związane z nowym mieszkaniem, dlatego zdarzyło mi się opuścić jakieś zajęcia na uczelni lub zrezygnować ze spotkania ze znajomymi. Coś za coś.

4. DZIEŃ ROZPOCZYNAM WCZEŚNIE (A PRZYNAJMNIEJ BARDZO SIĘ STARAM)

Wiele zaradnych osób wstaje ok. 6 rano (a nawet wcześniej !), aby mieć czas na przygotowanie się do zadań w danym dniu. I w rezultacie zawsze działają skuteczniej od tych, którzy zrywają się z łóżka w ostatniej chwili. Parę minut spokojnej refleksji przy kawie przed jakimkolwiek przedsięwzięciem może zaoszczędzić wiele godzin. Gdy wstajesz wcześnie i masz więcej czasu na ogarnięcie wszystkich spraw w danym dniu, zachowujesz większy spokój i rozsądek. Poza tym, jeśli już zdarzy mi się zaspać, mam na starcie poczucie zmarnowanego dnia, którego bardzo nie lubię. Moja produktywność i chęci do wykonania zadań przewidzianych w tym dniu  lecą na łeb, na szyję.

5. POSŁUGUJĘ SIĘ SYSTEMEM KATALOGOWYM

Na pewno znacie sytuację, w której NA JUŻ potrzebujecie jakiegoś dokumentu (umowy, rachunku, książeczki do okulisty) i nie możecie go znaleźć. Jak na złość, właśnie teraz, kiedy pilnie go potrzebujecie – normalnie widujecie go między innymi papierami, a dzisiaj…

W celu uniknięcia tak irytujących sytuacji postanowiłam wprowadzić u siebie tzw. system katalogowy. Organizuję go sobie zarówno w pracy, jak i w domu. Jest bardzo prosty – polega na chowaniu danej rzeczy zawsze w tej samej przegródce/pudełku/segregatorze. Kataloguję w ten sposób pewne drobiazgi, jak i wszelkie dokumenty, których każdy rodzaj ma swój własny segregator lub teczkę. Zazwyczaj alfabetycznie, dla jeszcze łatwiejszego użytkowania, choć nie jest to konieczne.

6. WYKONUJĘ WAŻNĄ PRACĘ W OPTYMALNEJ PORZE

*Punkt dotyczy raczej osób pracujących z domu, posiadających własną działalność.

Staram się organizować swoje życie w ten sposób, by najbardziej twórczo pracować wtedy, gdy mogę wykrzesać z siebie najwięcej. Chodzi o tę porę dnia, w której zgodnie z wewnętrznym zegarem biologicznym, mam najwięcej energii i jestem najbardziej wydajna. U większości przypada to na godziny przedpołudniowe. Niektórzy jednak lepiej pracują wieczorami. Wszystko zależy od naszego osobistego chronotypu (sowa vs skowronek). Ważne, by ustalić własną optymalną porę doby i zgodnie z nią rozplanować swoje zajęcia. Najważniejsze projekty wymagają na ogół świeżego umysłu, energii, koncentracji, twórczego podejścia. Trzeba zadać sobie pytanie – o jakiej porze dnia czuję się najbardziej energiczny i wypoczęty?

7. WYKORZYSTUJĘ CZAS W PODRÓŻY.

Okazało się, że godzina nieprzerwanej pracy w trakcie podróży (badani byli akurat klientami linii lotniczych) odpowiada trzem (!) godzinom typowej pracy biurowej. Kluczowe znaczenie ma tu owa ciągłość, brak przerw i dystraktorów. Jeśli rozplanujesz sobie pracę jeszcze przed udaniem się na lotnisko czy dworzec, to już w trakcie podróży zrobisz bardzo dużo.

Jeśli tak, jak ja, nie możesz akurat czytać, czy pisać w trakcie jazdy, audiobook będzie super rozwiązaniem. Czasem, jeśli akurat wracam do domu rodzinnego po ciężkim tygodniu, wykorzystuję ten czas na relaksację (o ile można to tak nazwać w warunkach panujących w busie) i słucham muzyki lub śpię, żeby po powrocie od razu nie odpaść, a jeszcze coś dłubnąć w swoim tematach. Kiedyś w trakcie jazdy uczyłam się, czytałam notatki, a później nagle zaczęłam dostawać przy tym choroby lokomocyjnej. To był znak najwyraźniej, że głupoty czytam. ;) Również kursy nauki języka obcego ściągnięte na telefon lub tablet zdają egzamin.

8. STOSUJĘ „WSPOMAGACZE”

Mam tu na myśli kalendarze i notatniki w wersji papierowej (obecnie posiadam jeden „tradycyjny” kalendarz i jeden notatnik, w którym zapisuję wszystko, co związane z blogiem), a także różnego rodzaju aplikacje mobilne, dzięki którym o niczym nie zapominam, organizuję się i mogę mieć je zawsze przy sobie.

Wpisów o aplikacjach pomagających w planowaniu i zarządzaniu czasem jest w blogosferze mnóstwo, dlatego pytanie do was – tworzyć o nich osobny post? Mogę mieć złudne wrażenie, że temat został już wyczerpany. ;)

Mam nadzieję, że znaleźliście z powyższej listy punkty, których wcześniej nie próbowaliście. Może macie jakieś sprawdzone sposoby na zarządzanie swoim czasem, które chcielibyście dopisać do tej listy? 

(Visited 57 times, 4 visits today)

PRZECZYTAJ TAKŻE