Czym jest depresja i czemu jest to choroba, jak każda inna? Cz. 1

chris-b-229247

Ostatnio na portalu Fronda ukazała się taki artykuł: „Bóg zwycięży Twoją depresję”. Autorka tekstu twierdzi, że „Staruszek Freud by się zdziwił i zastanowił nad swoimi teoriami, gdyby zobaczył w praktyce, że przełamanie moralnych barier jakie stawiał przed człowiekiem jemu współczesny świat nie będzie w praktyce prowadziło do zdrowia, lecz wręcz przeciwnie, odejście od Bożych przykazań będzie powodowało choroby psychiczne” oraz że „psychologizacja”, jak nazywa ona psychologię, niesie tylko „zamęt i bezcelowość”. Bagatelizuje ona tym samym i pomniejsza rolę leczenia farmakologicznego jak i psychoterapii w leczeniu depresji, uważając, że da się ja „wyleczyć” modlitwą. Nie mówiąc już o tym, że bycie niewierzącym wcale nie zwiększa prawdopodobieństwa zachorowania na chorobę psychiczną.

Dawno nie czytałam tak społecznie szkodliwego tekstu.

Zmotywował mnie on do napisania o tym, czym jest depresja, jak się ona objawia, skąd się bierze – żeby wszyscy, którzy myślą, że da się ją wyleczyć dobrym słowem, modlitwą, whatever – poszli po rozum do głowy. Nie jest on „tylko” szkodliwy – jest niebezpieczny. Zaszczepia on przekonanie, że depresja nie jest „prawdziwą” chorobą. A jest i zbiera ona coraz większe żniwo każdego roku – w 2013 roku w Polsce samobójstwo popełniło aż 6097 osób (źródło).

Dla przejrzystszego przekazu i łatwiejszego odbioru, podzieliłam temat na dwie części. W tej pojawią się najważniejsze informacje dotyczące objawów depresji oraz tego, kto jest na nią najbardziej narażony. W części 2 napiszę o genezie i przebiegu tego zaburzenia oraz metodach leczenia. A teraz do rzeczy:

CZYM JEST DEPRESJA? OBJAWY

DSM-IV określa ją jako zaburzenie nastroju, lecz jest to dość duże uproszczenie. Objawy depresji można zakwalifikować do czterech grup zaburzeń – nastroju, myślenia (zaburzenia poznawcze), motywacyjnych i fizycznych. Im jest ich więcej i im bardziej dynamiczna jest któraś konkretna grupa, tym większa pewność, że dana osoba cierpi na depresję.

Pacjent cierpiący na depresję opisuje siebie jako przygaszonego, smutnego, załamanego, bezradnego, samotnego, nieszczęśliwego, bezwartościowego, upokorzonego, winnego, bezużytecznego… Często chorzy nie są w stanie powstrzymać się od płaczu w trakcie rozmowy. Nie potrafią czerpać radości z życia, powszechny jest u nich brak gratyfikacji. To, co kiedyś cieszyło, teraz jest nieznośnie nudne i męczące, a z dawnych hobby i zainteresowań nic nie zostało. Tak samo jest z relacjami – dawne dusze towarzystwa stają się odizolowanymi samotnikami, nie utrzymują kontaktu, bardzo rzadko wychodzą z domu. W końcu nawet zaspokajanie podstawowych potrzeb, takich jak jedzenie, seks lub sen,  przestaje przynosić satysfakcję.

Oprócz powyższych objawów, na pierwszy rzut oka rzucają się także zmiany fizyczne u chorego. Powszechnym zjawiskiem jest brak apetytu, pacjenci twierdzą, że potrawy nie mają smaku. W umiarkowanej i silnej depresji następuje spadek wagi –  w łagodnych stanach obserwuje się raczej jej wzrost. Obserwuje się również zaburzenia snu. Osoby chore często mają problemy z zasypianiem, a jeszcze częściej budzą się wcześnie rano, nie mogąc już zmrużyć oka, przez co czują się zmęczeni przez resztę dnia. Mogą także tracić zainteresowanie seksem, mogą mieć problemy z erekcją lub w ogóle nie odczuwać podniecenia.

Do zaburzeń poznawczych (myślenia) zaliczyć można zaburzone postrzeganie siebie. Negatywne myśli tego typu wpływają niekorzystnie na obraz samego siebie i nastawienie do przyszłości. Chory jest przekonany, że nic dobrego już go nie spotka, że przyszłość nie przyniesie nic dobrego, a co więcej – on sam jest temu winien. On jest przyczyną wszelkich porażek i niepowodzeń. Uważa, że jest kimś gorszym, niekompetentnym. Bardzo często obraz siebie, który chory pielęgnuje w swojej głowie nie ma nic wspólnego z rzeczywistością.

Ostatnią grupą objawów są zaburzenie motywacji. Dla ludzi cierpiących na depresję wstanie z łóżka jest prawdziwym wyzwaniem – nie ironizuję. Tak samo, jak pójście do pracy, realizacja postawionych przed sobą celów, wypełnienie podstawowych obowiązków, jak zrobienie zakupów, czy umycie naczyń, a nawet siebie samego.

Dobrym przykładem tej grupy zaburzeń jest pewien mężczyzna, hospitalizowany po próbie samobójczej, który przesiadywał bez ruchu w oddziałowej świetlicy od momentu wstania na nogi. Jego terapeuta stwierdził, że przygotuje dla niego specjalny program zajęć: (fragment pochodzi z książki Seligmana, Rosenhana, Walkera, Psychopatologia)

TERAPEUTA: Rozumiem, że większość dnia spędzasz w tej świetlicy. Czy to prawda?
PACJENT: Tak, cisza daje mi spokój umysłu, którego tak bardzo potrzebuję.
T: W jakim jesteś nastroju, kiedy tak tutaj siedzisz?
P: Wciąż czuję się okropnie. Pragnę jedynie zapaść się pod ziemię i zginąć.
T: Czy siedzenie tu przez dwie, trzy godziny poprawia Twoje samopoczucie?
P: Nie. Jest ono wciąż takie samo.
T: Zatem siedzisz tu w nadziei, że znajdziesz spokój duszy, lecz wygląda na to, że nie pomaga Ci to wyjść z depresji.
P: Jestem tak bardzo znudzony.
T: Czy myślałeś o tym, żeby aktywniej spędzać czas? Istnieje wiele powodów, które pozwalają myśleć, że podwyższenie Twojej aktywności okaże się pomocne.
P: Ale tu nie ma co robić.
T: Czy rozważyłbyś propozycję podjęcia się pewnych zajęć, gdybym przedstawił Ci ich listę?
P: Jeśli uważa pan, że to pomoże, ale myślę, że traci pan tylko czas. Nie sądzę, by mogło mnie coś zainteresować…

Depresja polega na tym, że chory nie potrafi się starać, a nawet kiedy się stara, to nie potrafi.
Ryszard Stach, Andrzej Zięba. Człowiek, depresja, terapia

KTO JEST NAJBARDZIEJ NARAŻONY NA DEPRESJĘ?

Na przestrzeni ostatnich dwóch pokoleń status depresji znacząco się zmienił – stała się ona najbardziej rozpowszechnionym zaburzeniem psychicznym. Jeśli urodziliście się po 1975 roku, to jesteście dwukrotnie bardziej na nią narażeni niż Wasi dziadkowie. Dotyczy ona także w znacznej mierze nastolatków. W latach 60-tych średnia wieku początku stanów depresyjnych wynosiła trzydzieści lat – dziś jest to mniej niż piętnaście. Jeden na sześciu nastolatków cierpi obecnie na napady depresji jeszcze będąc uczniem szkoły średniej. A jeśli jesteście, tak jak, ja, w okresie wczesnej dorosłości, to Wasze ryzyko depresji jest wysokie jak nigdy dotąd. Ankiety pokazują, że w każdej chwili u 25-30% studentów obserwuje się przynajmniej łagodne stany depresyjne.

Depresja może dotknąć każdego, bez względu na status, rasę, wiek czy płeć. Mimo jej uniwersalności można jednak określić grupy szczególnego ryzyka, jak choćby te opisane powyżej. Stany depresyjne pojawiać się mogą nawet u niemowląt! Nosi ona wtedy nazwę depresji anaklitycznej. Amerykański psychiatra Spitz zaobserwował, że jeśli dzieci w wieku od 6 do 18 miesięcy oddzielono na dłuższy czas od matek, popadały w apatię, zobojętnienie, traciły na wadze, cierpiały na znaczący spadek odporności, a nawet, w niektórych przypadkach, następował zgon. Powrót matki lub zastąpienie jej innym stałym opiekunem przeciwdziałał powyższym stanom. Dokładne testy psychologiczne ujawniły u dzieci tyle samo symptomów depresyjnych, co u dorosłych.

Dowiedziono także, że podatność na depresję jest związana z płcią. O ile w wieku dziecięcym, o wiele częściej dotyka ona chłopców, to w dorosłym życiu tendencja ta się odwraca – cierpi na nią dwukrotni więcej kobiet niż mężczyzn.

Jeśli chodzi o rasę – częstotliwość występowania depresji u czarnych jest o jedną trzecią niższa niż u białych i Latynosów.

W przypadku klasy społecznej – jest ona dosyć „sprawiedliwa” i występuje równie często u zamożniejszych, jak i biedniejszych osób.

***

Kolejną część artykułu znajdziecie tu:

CZYM JEST DEPRESJA I CZEMU JEST TO CHOROBA, JAK KAŻDA INNA? CZ.2

(Visited 32 times, 10 visits today)

PRZECZYTAJ TAKŻE