Czym jest depresja i czemu jest to choroba, jak każda inna? Cz.2

mitchell-hollander-282004

Tydzień temu poruszyłam na blogu temat depresji. Dziś uzupełniam informacje o kolejne ważne punkty – pochodzenie tej choroby, przebieg i metody leczenia.

ETIOLOGIA (POCHODZENIE) DEPRESJI

  • W 40% składają się na nie czynniki genetyczne, 60% to czynniki środowiskowe (wg Nemeroffa, 2003)
  • Pod hasłem „czynniki środowiskowe” mogą znajdować się: obecność niedawnych stresujących wydarzeń, relacje interpersonalne, alienacja od źródeł wsparcia społecznego
  • Czynniki genetyczne kontrolują uwrażliwienia na wywołujące depresję stresujące wydarzenia życiowe (jest to tzw. funkcjonalny polimorfizm w odcinku genu kodującego transport serotoniny – 5-HTT)
  • Do uwrażliwienia neurobiologicznego mogą prowadzić wczesne doświadczenia przemocy, zaniedbania lub rozłąki

 Jak widzicie, depresja ma również podłoże genetyczne – o czym często się zapomina lub nie mówi.

PRZEBIEG DEPRESJI

Jedyną dobrą rzeczą, którą można powiedzieć o depresji to to, że z czasem ulega rozproszeniu. Powiedzmy, że częściowo sprawdza się tu powiedzenie, że „czas leczy rany”. Jednak okres trwania epizodu chorobowego jest dla pacjenta nieznośnie długi, dla kogoś, kto go przeżywa staje się wiecznością. Dlatego bardzo ważne jest podsycanie nadziei i cierpiącego, podkreślanie, że stan ten w końcu minie. Całkowite wyjście z niego udaje się w przypadku 70 – 95%  chorych osób. Dla niektórych właśnie ten promyk nadziei przyczynia się do szybszego powrotu do zdrowia.

Po wystąpieniu pierwszego epizodu depresji możliwe są dwie sytuacje – rozproszenie lub nawrót. Dla kogo ryzyko nawrotów i powrotu do depresji jest największe? Z badań wynika, że u osób z zaburzeniami osobowości oraz pesymistów. A więc drodzy – walczymy z ponurymi myślami!

METODY LECZENIA DEPRESJI

Jakie możliwości ma osoba cierpiąca na depresję? Co może zrobić? Jest kilka wyjść.

Terapia farmakologiczna 

Każdy z was pewnie słyszał o prozacu, leku z grupy SSRI, jednego chyba z najpopularniejszych. Leki z tej grupy (inne przykłady to zololf, paxil) są dość szeroko stosowane zwłaszcza  z przypadku lżejszych stanów depresyjnych. Są one, można powiedzieć, najmniej „inwazyjne” ze wszystkich grup leków, mają niskie ryzyko przedawkowania i stosunkowo niewielkie skutki uboczne. Oprócz leków SSRI stosuje się też kilka innych rodzajów, jak np. inhibitory MAO i leki trójpierścieniowe – nie będę jednak zagłębiać się w nie za bardzo, jest to tak obszerny temat, że spokojnie mógłby powstać o nim osobny artykuł.

Leczenie elektrowstrząsami

Tak, nadal się je stosuje, ale tylko w ciężkiej depresji, zwłaszcza jeśli istnieje wysokie ryzyko podjęcia przez chorego próby samobójczej. Kojarzą się one głównie z barbarzyństwem i brakiem humanitaryzmu w leczeniu, jednak na przestrzeni lat, metoda ta była udoskonalana, a dziś pozytywnie reaguje na nią aż 80% pacjentów. Nie przypomina już także dantejskich scen z Lotu nad kukułczym gniazdem.

Psychoterapia

W leczeniu depresji stosuje się zazwyczaj dwa rodzaje psychoterapii – poznawczą lub interpersonalną. W terapii poznawczej pacjent uczy się, jak przezwyciężać problemy i opanować sytuacje, które wcześniej wydawały mu się nie do pokonania. W przeciwieństwie do psychoanalityków, psychoterapeuci poznawczy aktywnie prowadzą pacjenta ku reorganizacji sposobów myślenia i działań dotyczących przyszłości, a szczególnie teraźniejszości. Mówiąc krótko – zmieniają sposób myślenia pacjenta. Oto dialog  terapeuty z pacjentką z tego typu terapii (Beck, Rush, Shaw, Emery, 1979):

T: Dlaczego myślisz, że nie będziesz w stanie dostać się na wybrany uniwersytet?
P: Ponieważ moje oceny nie były celujące.
T: Tak? A jaka jest twoja średnia?
P: Cóż,  do ostatniego semestru w szkole średniej była całkiem niezła.
T: Jakie ogólnie miałaś oceny?
P: Piątki i czwórki.
T: Ile czwórek, a ile piątek.
P: No myślę, że prawie same piątki, ale w ostatnim semestrze miałam fatalne oceny.
T: Jakie to były stopnie?
P: Dostałam dwie piątki i dwie czwórki.
T: Zatem twoja średnia ocena wynosi niemalże pięć. Dlaczego myślisz, że nie dostaniesz się na uniwersytet?
P: Ponieważ jest duży przesiew.
T: Czy dowiedziałaś się, jaka średnia gwarantuje miejsce w tym college’u?
P: Cóż, ktoś mówił, że cztery plus powinno wystarczyć.
T: Czy Twoja średnia nie jest wyższa?
P: Chyba tak.

Ucząc się identyfikować, analizować i rozmawiać o swoich katastroficznych wizjach, odnajdują przeczące im fakty i dowody, pacjenci w końcu dochodzą do momentu podważenia podstaw swoich negatywnych myśli automatycznych, które powoli zaczynają od tej chwili zanikać.

W przypadku terapii interpersonalnej, w przeciwieństwie do tej klasycznej, jest ona krótkoterminowa i nie ma nic wspólnego z dzieciństwem i mechanizmami obronnymi. Skupia się ona raczej na relacjach społecznych i szczególnie dotyczy obecnych problemów interpersonalnych – trwających kłótniach, frustracjach, niepokojach, czy rozczarowaniach.

Bardzo często leczenie farmakologiczne idzie w parze z danym rodzajem psychoterapii.

***

Teksty oparłam o Psychopatologię Seligmana, Walkera i Rosenhana, która jest dość obszerna, ale można ją czytać do poduszki, bo jest tak lekko i przystępnie napisana.

Mam nadzieję, że wy – jako moi czytelnicy, będziecie w stanie zdusić mit depresji-jako-nie-prawdziwej-choroby, jeśli kiedykolwiek się z nim spotkacie. 

PRZECZYTAJ TAKŻE

  • Pingback: Czym jest depresja i czemu jest to choroba, jak każda inna? Cz. 1 | bedkowska.es()

  • Cieszę się, że udało mi się trafić na ten blog! Od około miesiąca w końcu udało mi się odważyć i iść na terapię, ze względu na depresję, nerwicę i syndrom DDD i jeszcze inny problem, o którym nie chcę wspominać. Bardzo dobry wpis, dodaję blog do listy tych, które czytam :).

    • Bardzo mi miło :) Ja się cieszę, że ludzie zaczynają głośno mówić o tym, że mają terapeutę i że nie ma się czego wstydzić w związku z tym. Pozdrawiam ciepło!

      • Niestety ale wciąż jest sporo ludzi, dla których pójście do psychologa czy psychiatry jest wstydem, a jeśli ktoś idzie to określają go psycholem. Przyznam, że w realu trudniej jest mi się do tego przyznać, bo od razu każdy patrzy na mnie jak na psychola, że chodzę do psychologa, nie wspominając już o przyznaniu się do zażywania leku przeciwdepresyjnego.