Co się zmienia PO ŚLUBIE? Garść przemyśleń z okazji naszej pierwszej rocznicy 👰 🤵

Czy zawarcie małżeństwa zmieniło coś w naszym codziennym życiu? I tak, i nie.

Dokładnie rok temu, 30 września, po pięciu latach bycia razem, powiedzieliśmy sobie z Mężem sakramentalne tak. Otoczeni najbliższymi złożyliśmy przed sobą obietnicę, że będziemy ze sobą i dla siebie już do końca życia. Z tą podniosłą chwilą wiązała się swoista mieszanka uczuć – miłości, szczęścia, stresu, ekscytacji, nostalgii i wzruszenia. W końcu miała ona zaważyć na naszym dalszym wspólnym życiu i odmienić je – jak twierdzą niektórzy – nie do poznania.

Na szczęście nikt nas ślubem nie straszył, choć podobno to częste zjawisko wśród rodziny i znajomych. Osobiście nie usłyszeliśmy tych złotych rad i twierdzeń, które wysłuchuje wiele par przed zawarciem małżeństwa. Zazwyczaj, co życzliwsi doradcy chcą, byście DOSTRZEGLI JUŻ TERAZ, co przyniesie wam przyszłość…

Zobaczycie, jak wam się życie zmieni (w domyśle oczywiście – na gorsze).

Zobaczycie po kilkunastu latach, czy dalej tak się będziecie kochać.

Zobaczycie, jak się DZIECI pojawią! (wypowiedziane tak, jakbyście mieli zmierzyć się z jakąś starożytną bestią)

Zobaczycie…

Po ślubie to już nie jest to samo.

Zgodzę się jedynie z ostatnim stwierdzeniem. Oczywiście, że po ślubie to już nie to samo. Ja twierdzę, że po ślubie jest tylko lepiej.

Abstrahując od czysto logistycznych ułatwień, jakie dla związku niesie zawarcie małżeństwa, dostrzegam w tej umowie o wiele więcej innych zalet. Moim zdaniem małżeństwo cementuje związek, podkreśla więź i nas, jako zespół. Działamy jako MY i razem budujemy wspólną przyszłość. Nie każdy potrzebuje takich ram – rozumiem to i szanuję. Mnie osobiście cieszy rola żony oraz fakt, że byliśmy gotowi złożyć sobie deklarację takiej wagi.

Niektórzy boją się, że po ślubie stracą granice własnego JA. Że skończy się ich wolność i autonomia, a zaczną kompromisy i zakazy.

Przykro mi, ale jeśli przed ślubem nie znajdziecie zdrowej granicy między JA a MY – prawdopodobnie po ślubie również nie będziecie ich mieć. To samo dotyczy umiejętności wyrażania swoich myśli i uczuć w cywilizowany sposób, szacunku do partnera, szczerości, podziału obowiązków, czy stylu (nie)rozwiązywania problemów. W tej materii ślub nie zmienia naprawdę nic.

Małżeństwo zmienia ludzi – nieprawda. Ludzie po prostu się zmieniają. Nie jesteśmy tymi samymi osobami w chwili zawarcia małżeństwa i 10 lat poźniej. Każdy z nas się zmienia, ewoluuje, doświadcza rzeczy, które wpływają na to, kim jest w danym momencie swojego życia. Chwil szczęścia i bólu, które na bierząco kształtują naszą tożsamość. W moim odczuciu, gdy doświadcza się tych chwil razem, jest dużo łatwiej. I radośniej, bo mamy z kim dzielić również te dobre chwile.

Gdybym miała pokusić się o jakieś rady dla nowożeńców lub narzeczonych (jeśli w ogóle przystoi robić to żonie z tak minimalnym stażem), to powiedziałabym pewnie, że:

1. Nigdy nie warto zakładać, że wiemy już wszystko o drugiej osobie. Podchodźmy do niej z tą samą ciekawością, którą darzyliśmy ją w pierwszych dniach naszej znajomości, odkrywajmy ją na nowo każdego dnia.

2. Zacznijmy myśleć więcej kategorii potrzeb, niż oczekiwań. Wychodząc od potrzeb swoich i drugiej osoby będziemy w stanie uniknąć wielu niepotrzebnych, przykrych sytuacji.

I na koniec, myśl trochę w klimacie Paulo Coelho, ale myślę, że dobrze oddaje to, co uważam w związku za najistotniejsze…

Najważniejsze, to patrzeć w tym samym kierunku 👰 🤵

(Visited 234 times, 234 visits today)

PRZECZYTAJ TAKŻE