5 typowych zachowań toksycznych rodziców

guillaume-de-germain-303020

W prawidłowo funkcjonującej rodzinie, rodzice potrafią radzić sobie ze swoimi problemami, negatywnymi emocjami i wyzywającymi sytuacjami w dojrzały sposób. Prowadzą dialog, analizują, nie boją się poprosić o pomoc kogoś z zewnątrz. Nie wciągają dzieci w konflikt, nie wymagają od nich postawienia po stronie taty, czy mamy. Toksyczni rodzice robią dokładnie odwrotnie.

Toksyczni rodzice boją się wszelkich zaburzeń równowagi w swoim małym systemie rodzinnym. Reagują na nie lękiem, frustracją, często gniewem, nie rozważając konsewkencji swojego zachowania w stosunku do dzieci. Wszelkie zmiany, wymagające od nich odrobiny elastyczności, budzą w nich ogromny dyskomfort i sprzeciw.

Równie sztywne są ich sposoby radzenia sobie w różnych sytuacjach. Najczęściej, toksyczni rodzice uciekają się do 5 mechanizmów:

 1. ZAPRZECZENIE

Jest to chyba najprostszy i najczęściej stosowany mechanizm, do którego uciekają się toksyczni rodzice w celu zachowania rodzinnej homeostazy. Może przyjmować różne formy, najbardziej popularne to: Nic się nie stało lub Stało się coś złego, ale na pewno się to nie powtórzy.

Główną funkcją zaprzeczenia jest zbagatelizowanie problemu, zlekceważeniu go, zmniejszeniu jego wagi. W tym celu często obraca się go w żart lub nadaje inną etykietę – tzn. nie nazywamy rzeczy po imieniu, tylko ukrywamy ją za jakimś zmyślnym eufemizmem. I tak, np. alkoholizm staje się ucieczką w alkohol.

 2. SABOTAŻ

Występuje w rodzinach patologicznych, gdzie rodzice kompletnie nie wywiązują się ze swoich obowiązków, a pozostali czlonkowie rodziny (najczęściej dzieci) przyjmują rolę opiekunów. Czasem jeden z lepiej funkcjonujących rodziców próbuje sabotować zły stan zdrowotny/psychiczny swojego partnera, by każdy mógł wrócić do swojej właściwej roli.

Podobne zachowanie rodziców obserwuje się czasem w stosunku do dzieci biorących udział w terapii – gdy tylko pojawiają się pierwsze oznaki lepszego funckjonowania dziecka, terapia zostaje przez rodziców przerwana.

 3. PROJEKCJA

Polega na przypisywaniu dziecku nieadekwatnych zachowań, które cechują samych rodziców. Przykładem może być ojciec, który nie potrafiąc utrzymać się dłużej w jednej pracy i oskarża syna o bycie leniwym i niezaradnym.

Inną formą projekcji jest obarczanie winą dziecka za swoje porażki i nieadekwatne zachowania – np. matka alkoholiczka obarcza córkę winą za wszystkie nieszczęścia, które doprowadziły ją do tego zgubnego nałogu.

A wszystko po to, by uniknąć odpowiedzialności za swoje wybory, zachowania i słabości.

 4. TRIANGULACJA, CZYLI TWORZENIE TRÓJKĄTÓW

Trójkąt rozumiany jest tutaj jako rodzinny rozkład sił w postaci 2:1, tzn. jeden z rodziców próbuje utworzyć z dzieckiem sojusz przeciwko drugiemu rodzicowi. Ta niezdrowa sytuacja wymaga od dziecka opowiedzenia się po którejś ze stron, czyli w pewien sposób – wyboru jednego z rodziców. Dziecko staje się pionkiem w grze między sfrustrowanymi rodzicami – pełni rolę posłańca, pozwala im uniknąć bezpośredniej konfrontacji.

 5. KREOWANIE TAJEMNIC

Tajemnice w rodzinie działają jak Super Glue – zacieśniają relacje między jej członkami, nie wpuszczając do systemu nikogo z zewnątrz. Nic nie może zachwiać rodzinną równowagą. Dom można porównać do małego ekskluzywnego klubu, do którego nikt nie może dołączyć i z którego nikt nie może odejść, jak również wynosić żadnych niewygodnych informacji, które mogłyby zburzyć rodziną harmonię. Bite przez rodziców dziecko, mówiąc nauczycielce, że spadło ze schodów, chroni system rodzinny przed ingerencją z zewnątrz.

Nikt tak nie potrafi zniszczyć człowieka, jak najbliższe mu osoby. Niewiele, już dorosłych, osób zdaje sobie sprawę, że dorastali pod destrukcyjnym wpływem toksycznych rodziców. Krytykowani, dręczeni, ośmieszani, obarczani winą w dzieciństwie – dziś cierpią z powodu zachwianego poczucia wartości, prowadzącego często do autodestrukcyjnych zachowań.

Nie potrafią zrzucić tego ciężaru, który odbija się praktycznie na każdym aspekcie ich dorosłego życia.

PRZECZYTAJ TAKŻE

  • Andrzej

    Mam 34 lata i dopiero około siedem lat temu dowiedziałem się jacy naprawdę są moi rodzice. Do tego czasu żyłem w przeświadczeniu że mój ojciec jest zły a moja mama cudowna.

    Kiedy miałem jakieś 15/16 lat popsuło się pomiędzy nimi a moje relacje z mamą bardzo się zmieniły, zaczęła uciekać do mojego pokoju i przesiadywać w nim cały dzień, później straciła prace, więc zajmowałem się nią, zabierałem na spacery, na wycieczki, do restauracji do kina. Wspierałem ją najlepiej jak potrafiłem.
    7 lat temu jednak poznałem swoją żonę i wyprowadziłem się z rodzinnego miasta. Wtedy też zaczęło być jeszcze gorzej. Kiedy nie odbierałem telefonu dzwoniła jeszcze 6 razy, kiedy dalej nie dawałem znaku życia pisała na skype milion wiadomości, później smsy a na końcu było dzwonienie do mojej żony. Pytania co robimy, co dziś jedliśmy, co kupilśmy, co planujemy itd.

    Romantyczne kolacje bez niej, mimo że była kilkaset kilometrów dalej? nie ma szans. Musiałem ją uprzedzić że dziś wieczorem wybieramy się z Anią gdzieś razem wieczorem. Jednak dla niej wieczór kończył sie zazwyczaj około 23 i wtedy uznawała że może już dzwonić pytać jak było itd. nie musze chyba pisać jak to wpływało na relacje z moją partnerką.

    Później po wielokrotnym ignorowaniu wiadomości i wyznaczeniu pewnych granic przyszedł czas na nieustannego focha który trwa po dziś dzień.

    Teksty typu „mnie już nic nie zrani” „co niby u mnie może być słychać? siedze sama w domu wychodze jedynie do sklepu” i bycie na „nie” jest na porządku dziennym.

    Jest samotną, zdradzoną przez syna i męża kobietą. Ja za to bardzo się zmieniłęm jestem teraz IDENTYCZNY JAK MÓJ OJCIEC, ona bardzo się martwi co sie ze mną stało i jest to napewno wpływ mojej żony. Okazało sie też że jestem skończonym egoistą, ze mam ją w czterech literach, że była przekonana ze jesteśmy przyjaciółmi, że kiedyś tak cudownie nam się razem rozmawiało (owczem, tylko ze wszystkie nasze rozmowy dotyczyły tego jak bardzo jest skrzywdzona przez mojego złego ojca).

    Relacje pomiędzy moją żoną a moją mamą są napięte. Nie potrafią się dogadać. Moja mama na początku nastawiła się na to że będą świetnymi przyjaciółkami i ze będziemy raz w tygodniu jechać 400km do nich na obiad niedzielny a kiedy Ania skończy studia przeprowadzimy się do mojego rodzinnego miasta. Moja żona za to jest osobą bardzo wycofaną i nie czującą się pewnie w towarzystwie nowych osób więc od samego początku nie grało. Do dnia dzisiejszego właściwie nie utrzymują kontaktu a kiedy on się pojawia zawsze pozostawia on po sobie niesmak, wyrzuty sumienia albo złość. Jesteśmy pod ciągłą krytyką a pytania mojej mamy z irytujących stały się dociekliwe. Zadaje je w taki sposób jakby chciała mnie na czymś przyłapać albo samym pytaniem zwrócić mi uwagę że to co robie nie jest dobre.

    Najchętniej olałbym temat i nie przejmował się tym, tak też robię na co dzień ale są takie dni jak dziś kiedy to zbliżają się mikołajki i planujemy z Anią odwiedziny u rodzin aby zawieźć prezenty dla chrześniaków i odwiedzić rodziców. I co ja mam robić? Nie ma przyjazdu który zakończył by się miłymi słowami. Zawsze jest jakaś uszczypliwość albo do mnie albo do Ani kiedy na chwile zostawię ją samą z mamą.

    Rozmowa? Szczera rozmowa? Spokojna rozmowa? Otwarta rozmowa? Próbowałam wszystkich. Też uważam ze to własnie rozmowa byłaby lekarstwem. Nie w tym przypadku. Jak grochem o ściane, kiedy kończą jej sie argumenty typu „zbyt dosłownei to odbierasz” albo „nie o to mi chodziło” idzie do łazienki płakać. Koniecznie tak żebym to słyszał i widział.

    Z całej tej sytuacji moge wyciągnąć jednak plusy: w końcu poprawiłem swoją pewność siebie i odratowałem relacje z tatą który naprawdę jest fajnym człowiekiem.

    Dzięki Iga za ten wpis, powinno się mówić o tym jak najwięcej.

    • Andrzej, bardzo dziękuję Ci za ten komentarz. Mam w planach kolejne wpisy na ten temat. Cieszę się, że w tak ciężkiej sytuacji potrafiłeś odzyskać więź z tatą oraz zadbać o siebie i swoją żonę. Stawianie zdrowych granic między Wami a Twoją mamą jest tutaj niezbędne – mimo przykrości, które będą ich rezultatem. Życzę Wam dużo siły i cierpliwości!

  • Ciekawe jest, jak wiele osób po takich doświadczeniach uparcie broni jeszcze swoich rodziców, twierdząc że zostali dobrze wychowani, a rodzicom należy się bezwzględny szacunek.

    • Niestety większość, ponieważ stosują te same mechanizmy, w tym m.in. wspomniane zaprzeczenie.