10 sprawdzonych sposobów na wiosenne przesilenie

matthew-henry-37163

W tym roku wybitnie nie mogłam doczekać się końca zimy. Miałam wrażenie, że ciepłe dni już nigdy nie nadejdą. Dalej nie jestem pewna, czy nie piszę o wiośnie zbyt wcześnie – z niecierpliwością wypatruję ostatecznego wepchnięcia grubych kurtek w otchłań szafy. Niestety, wielu z nas cieplejsze dni nie niosą ze sobą automatycznie lepszego samopoczucia.

JAK NIE DAĆ SIĘ WIOSENNEMU PRZESILENIU?

 1. ROWER ZAMIAST AUTA

Poranna przejażdżka do pracy lub na uczelnię budzi lepiej niż kawa, a aktywność fizyzna generuje niesamowite pokłady energii na cały dzień, że o zmianie kondycji i wyglądu nie wspomnę. Same plusy! :)

 2. NA RATUNEK – WODA I ZIELONA HERBATA

Spadek energii oraz częste migreny mogą być skutkiem pozimowego odwodnienia organizmu. Hektolitry (a tak poważnie to min. 2 litry) zielonej herbaty i wody – moja ulubiona wersja z cytryną i miętą – skutecznie zastąpią tabletki przeciwbólowe.

 3. ŁAPANIE PROMIENI I… POWIETRZA

Najlepiej w formie codziennego spaceru. Uwielbiam spacerować z zamkniętymi oczami, wystawiając twarz do słońca, dając się muskać ciepłym promieniom.

 4. CZYSTA PRZESTRZEŃ

Mam na myśli klasyczne wiosenne porządki. Odgracenie otoczenia wpływa na samopoczucie, sprawia, że myśli się jaśniej, szybciej. W czystej, lekkiej przestrzeni funkcjonuje się i czuje o niebo lepiej.

 5. TERAPEUTYCZNA ZIELEŃ

W końcu robi się zielono na zewnątrz, ale dla mnie to za mało! Zapraszam zieleń do środka. Już wkrótce przytulę kilka nowych roślin i zadbam o balkon – nareszcie spełni się moje marzenie o  ziołowym zakątku i przytulnym miejscu do pracy na świeżym powietrzu!

 6. REGENERACJA CIAŁA

Nie wiem, jak to jest u was, ale moja troska o siebie samą w zimie zmniejsza się. Nie w ten sposób, że zapuszczam się na dobre, nie golę nóg przez parę miesięcy i obrastam tłuszczem – nie. Ale wszystko robię w pośpiechu, o jakiś „dodatkowych” zabiegach nie ma mowy, ciężko mi zmobilizować się do aktywności fizycznej, gdy o 16 robi się ciemno i najchętniej spałabym po 12 godzin. Wraz z dłuższym dniem i coraz wyższą temperaturą przychodzi czas na kompleksowe zadbanie o siebie i przygotowanie się do lata. Nie ma wymówek! A zadbane ciało to dobre samopoczucie.

 7. ZMIANY W JADŁOSPISIE

Po długiej zimie może brakować nam wielu witamin i mikroelementów, np. magnezu (bolesne skurcze mięśni), czy potasu (dojmujące poczucie zmęczenia). Wiosna, ze względu na stopniowo zwiększającą się dostępność świeżych warzyw i owoców, to idealny czas na skomponowanie lekkiej, zróżnicowanej, bogatej w brakujące elementy.

 8. ODPOWIEDNIA ILOŚĆ SNU

Nic nie robi organizmowi lepiej jak sen. W końcu to podczas niego twoje ciało (w tym najważniejszy organ, czyli mózg) regeneruje się, ładując akumulatory na następną dobę. Tylko odpowiednią jego ilością zwalczysz zmęczenie i spadek energii. Krótka drzemka w ciągu dnia jest również, jak najbardziej, wskazana! Doda ci więcej energii, niż kolejny kubek kawy. Dziś modnie nazywa się ją power nap. ;)

 9. WYJŚCIE DO LUDZI

Aby zapobiec zakopaniu się w swoim domowym chlewku (nikomu cierpiącemu na przesilenie nie chce się za bardzo sprzątać) i wrośnięciu w fotel, zaleca się spotkanie ze znajomymi. Dawkowanie – zależne od ich dostępności. Forma aktywności – dowolna. Jedyny warunek, to spotkać się z nimi na „obcym” terenie.

 10. ZWOLNIENIE OBROTÓW

Ostatnim i chyba najlepszym sposobem na wiosenne przesilenie jest zwyczajne zwolnienie tempa. Spróbuj zatrzymać się na chwilę i zdystansować. Wyobraź sobie, że nic i nikt cię nie popędza, nigdzie ci się nie spieszy, nie musisz niczego robić „na już”. Zamknij oczy i weź głęboki oddech. Bądź tu i teraz.

Co sądzicie o powyższych punktach? Macie jakieś swoje sprawdzone sposoby na wiosenne przesilenie, których nie wymieniłam?

PRZECZYTAJ TAKŻE

  • Pingback: 26 sposobów na szybką poprawę nastroju | bedkowska.es()

  • Ja od niedawna wprowadziłem metodę zero pracy po 22. Po tej godzinie odkładam laptopa, telefon, projekty czy kalendarz. Działa zadziwiająco dobrze – nie ma się wyjścia, trzeba się zrelaksować, przemyśleć co się dzisiaj wydarzyło i co może wydarzyć się jutro. Lepsze samopoczucie gwarantowane :)

  • Przede wszystkim jak najwięcej spędzonego czasu na świeżym powietrzu :-)

  • Czysta przestrzeń- zawsze :) Pomaga nie tylko z nadejściem wiosny ;)

  • Coś dla mnie, zdecydowanie. Nie mogę się doczekać kiedy pierwszy raz w tym sezonie wsiądę na rower, ale póki co została mi zielona herbata, małe przyjemności i dużo snu. Może podziała;)

  • Marzena

    Jeśli o mnie chodzi, to sport jest najlepszym poprawiaczem nastroju, niezależnie od powodu złego samopoczucia :)

  • Na rower na razie nie ma szans, ponieważ u mnie dzisiaj spadł śnieg:), ale można przejść się na piechotę do sklepu po zakupy. Jeśli chodzi o wodę, to mam plan, żeby sporo jej pić i bardzo ważne jest żeby zawierała dużo minerałów. Do tej pory piłam wodę źródlaną i dopiero kiedy zaczęłam pic prawdziwa mineralną, to jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki powróciły mi siły.

    • ja już nie mogę się doczekać cieplejszych dni i domowej lemoniady z lodem i miętą <3

      • Do napojów z lodem, to chyba jeszcze dłuuuuuga droga przed nami;).

  • Wiosna to chyba taka kolejna po noworocznych postanowieniach okazja do tego, żeby zacząć coś zmieniać. I super, bo każdy czas jest na to dobry, a nie tylko początek roku ;) Bardzo fajny i inspirujacy do ruszenia się z kanapy post! :) motywacji nigdy za wiele ;)

    • cieszę się bardzo :) niech ruszy chociaż jedną osobę to będę wniebowzięta ;)

  • Rower już nie gnije w piwnicy, wiosenne porządki in progress ( co weekend sprzątam inny zakamarek mojej przestrzeni), do zielonej herbaty i wody nigdy nie trzeba mnie namawiać, hiacynty rosną na parapecie. Wszystko idealnie, tylko ze snem wieczny problem. Ja chyba nie lubię spać. Tyle się ciekawych rzeczy dzieje, że nie chcę „tracić” czasu na sen. A potem się dziwię, że boli mnie głowa i zasypiam podczas omawiania wierszy :D

    Świetny wpis, wiosna to najlepszy czas na dobre zmiany. Aż się chce :)

    • Ja właśnie ze snem mam odwrotny problem – czasem bym tylko spała i spała… dobrze, że słoneczko wyszło to się nie chce człowiekowi marnować dnia :D