10 nieoczywistych błędów, które kończą długoletnie związki

kate-40324

Od kilku dni media żyją informacją o rozpadzie związku Brada Pitta i Angeliny Jolie. Oficjalnie byli parą od 2006 roku (nieoficjalnie zaczęli kręcić rok wcześniej). Fani pary zalewają się łzami, a niektórzy krzyczą w ekran karma is a bitch!, w nawiązaniu do rzekomego romansu aktora. I mnie w jakiś sposób musiało poruszyć to wydarzenie, ponieważ naszła mnie wena na nowy wpis. Dziś nie będzie jednak o zdradzie – będzie za to o mniej oczywistych rzeczach, które potrafią zakończyć długoletnie związki.

Dziesięć lat to szmat czasu. Sześcioro dzieci. W takich przypadkach człowiek zadaje sobie pytanie, co musiało pójść aż tak źle, że para decyduje się na taki krok. Kryzys wkrada się powoli, rośnie po cichu jak rak, a składa się na niego milion pierdół, o których na co dzień nie myślimy. Przez swą podstępną naturę stanowią dla relacji ogromne zagrożenie.

O jakich błędach mowa?

1. OBRACANIE SIĘ TYLKO W JEDNYM TOWARZYSTWIE

Znacie pary, które wszystko robią razem, a do tego mają tych samych znajomych? Nazywam takie związki kiszonkami, bo funkcjonują jak koło wzajemnej adoracji, kisząc się nieustannie w swoim towarzystwie. Możesz kręcić nosem, gdy twój facet wychodzi z kolegami na piwo, ale w pewnym sensie robi tym dobrze waszemu związkowi. Ladies night również stanowi cudowne odświeżenie, od przebywania ciągle w jego towarzystwie. Cicho stękam, gdy słyszę, że ktoś nie może żyć bez swojej drugiej połówki! 

Uwierz, możesz. Jest to nawet silnie wskazane, jeśli planujesz z nią jeszcze trochę pobyć.

2. WPŁYW ZEWNĘTRZNYCH DORADCÓW

Posiadanie tylko twoich znajomych, to świetny pomysł, ale trzeba być ostrożnym – niektórzy zamiast służyć ramieniem i uważnym wysłuchaniem w chwilach kryzysu lubią dodać swoje trzy grosze. Lub trzy stówki.

Przyjęło się, że przyjaciele są zarówno do zabawy, jak i przyjmowania gorzkich żali. Z tym drugim bym się jednak nie spieszyła i pomyślała dwa razy, zanim wyzwę partnera od najgorszych w cudzym towarzystwie.

3. NIERÓWNY PODZIAŁ OBOWIĄZKÓW

Rzecz, która nie wymaga tłumaczenia, a tak często ma miejsce. Gdy jedna z osób pracuje na dwa etaty – w pracy i w domu – nie trzeba wiele czasu, by czara goryczy się przelała. U mnie dość dobrze sprawdza się filozofia stałych rzeczy, za które bierze się odpowiedzialność (np. pranie robię tylko ja, na głowie M. są brudne naczynia, itp.).

4. BRAK „WŁASNEGO ŻYCIA”

Ten punkt nawiązuje do pierwszego, ale mam zamiar go jeszcze rozszerzyć. Przez brak własnego życia, mam na myśli rezygnowanie z siebie – swoich pasji, marzeń, celów – na rzecz drugiej osoby. Bo w końcu ktoś musi iść na kompromis. W sumie, to nikogo i niczego więcej ci w życiu nie trzeba. To może zaczekać. Jego/jej plany są teraz ważniejsze. Karmisz się tymi myślami, aż stwierdzasz, że twoje życie to on lub ona. A czy taka osoba może być dla kogoś atrakcyjna i interesująca?

5. MIESZKANIE Z RODZICAMI

Człowiek to zwierzę terytorialne. Lubi wyznaczać swoje granice, określać rzeczy jako swoje i występować w roli lidera. Problem pojawia się, gdy na jednym terytorium próbują funkcjonować dwie rodziny. Kto jest tzw. głową rodziny? Kto stanowi autorytet dla jej najmłodszych członków? Bez ustanowionych granic fizycznych (wspólne mieszkanie), nie można wypracować granic psychologicznych, co skutkuje nieodciętą pępowiną i niedojrzałym związkiem.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Emocjonalna pępowina – największy wróg małżeństwa + TEST

6. WYMIANA INFORMACJI ZAMIAST ROZMOWY

W dobie Snapchata i innych komunikatorów stawiających na szybką wymianę hasłowych informacji, zapominamy o innych funkcjach rozmowy – podtrzymującej więź, budującej intymność i zaufanie. Chcemy wszystko na już, na teraz, słuchamy, ale nie słyszymy, przerywamy, wyrzucamy z siebie słowa, by coś załatwić, dopiąć. Nie, by BYĆ z drugą osobą.

7. BRAK WSPÓLNEJ WIZJI

Dopóki strzelacie do tej samej bramki, jest szansa, że wasz związek przetrwa. Na przestrzeni lat jednak ludzie się zmieniają – ich cele i wizja życia również. Bez wspomnianej wyżej szczerej rozmowy, wspólnej aktualizacji siebie w związku, pewnego dnia możesz obudzić się obok człowieka, którego nie znasz. Priorytety i filozofia życia czterdziestoletniego Janka nie będzie miała pewnie wiele wspólnego z tym, co miał w głowie w wieku lat dwudziestu.

8. BRAK PRACY NAD SOBĄ

Myśląc o zmianie, mamy tendencje do sugerowania jej innym, nigdy sobie. Nieszczęśliwy, niespełniony człowiek nie może stanowić filaru zdrowego związku. Praca nad relacją powinna zacząć się od relacji z samym sobą.

9. PÓJŚCIE Z… RUTYNĄ

Rutyna to chyba najpodstępniejsza bestia i najczęstszy prowodyr rozstań. Z czasem przestajemy pałać do siebie namiętnością i to jest ok, ale patrzenie na partnera z brakiem zainteresowania w oczach – już nie.  Schemat dom – praca – dom powoduje, że zapominamy o tych wszystkich pięknych małych rzeczach, które podkręcały relację na samym początku. Zamiast powyższego, proponuję przyjęcie innego wzoru, a mianowicie: kino – kawiarnia – spacer. ;)

10. POSTAWA: WIEM WSZYSTKO

Ja już wiem, o nim wszystko = już nie muszę go poznawać. A przecież człowiek zmienia się każdego dnia. Kluczem do szczęśliwej, długotrwałej relacji jest szczera ciekawość drugiej osoby, chęć bycia częścią jej życia. Bycie w związku z drugim człowiekiem to piękna, a zarazem bardzo trudna przygoda, która wymaga zadawania po drodze wciąż tych samych pytań:

kim jesteś?

czego pragniesz?

o czym marzysz?

czego ci brakuje?

…jak mogę cię dzisiaj uszczęśliwić?

PRZECZYTAJ TAKŻE

  • 2. i 5. to… u mnie w otoczeniu klasyka. Niestety.

  • Bardzo trafne myśli, dobrze sformułowane. Czasami tak naprawdę niewiele potrzeba, aby odbudować to, co się psuje. Zmienić podejście, otworzyć się na drugiego człowieka, a co najważniejsze – pracować nad sobą. Życie jest zdecydowanie zbyt krótkie i za bardzo nieprzewidywalne, by jeszcze sobie łamać serca i wylewać na drugiego człowieka negatywne emocje.
    Serdeczności!

  • Alicjares

    Oj fantastyczny wpis. Masz rację w 100%, wszystkie punkty są bardzo istotne a o siebie trzeba dbać, wyciągać wnioski, doskonalić siebie:)

  • Dodam do listy czepianie się i to najczęściej ze strony kobiet. Wiem, że tego nie lubimy i wydaje nam się, że czepianie się jest uzasadnione. Jeśli zatem musimy niech będzie w tym więcej dyplomacji, uśmiechu i empatii.

  • Planowanie randek to cudna sprawa, która potrafi niezwykle odświeżyć związek i wyciągnąć go z kryzysu. Szkoda tylko, że tak łatwo się o tym zapomina, a czasem nawet pamięta, ale wtedy w grę wchodzi popularna wymówka pod tytułem „brak czasu”. Jeśli tak jest w rzeczywistości – czas chyba zweryfikować swoje priorytety i ważność tej relacji.
    I punkt ósmy – podstawa.

  • Cześć Iga, kolejny świetny wpis. Ja z perspektywy życia w 15 letnim związku ( już nie istniejącym) potwierdzam, 6,9,10
    a najbardziej rozmowy ze sobą, a co za tym idzie „brak wsparcia” w trudnych momentach. To są kwestie, które powodują, że ludzie od siebie się oddalają.

    Lęk przed odrzuceniem, albo niskie poczucie własnej wartości, to już temat na dłuższą dyskusję. :)
    Pozdrawiam, Artur

    • Dzięki Artur za ten komentarz. :)
      O lęku przed odrzuceniem i roli poczucia wartości w związku planuję osobne wpisy. ;)

      • Świetnie, już nie mogę się doczekać. :)
        A tak swoją drogą inaczej patrzy się na związki z perspektywy wieku.
        Człowiek już tak nie zakochuje się beznamiętnie. Jest bardziej cierpliwy i wytrwały. Ma inne spojrzenie na miłość.

        U młodych kobiet dominuje podejście ukrytego oczekiwania wobec swojego partnera. Widzi jakieś kwestie, które ją denerwują, ale liczy, że to się kiedyś zmieni.
        Lata mijają, a rozczarowanie narasta.
        Moim zdaniem najważniejsza cecha u mężczyzny to taka , gdzie chłop chce rozmawiać o problemach i chce też pracować nad sobą dla dobra związku.
        Pzdr.A

  • Classicality

    Rewelacyjny i bardzo przydatny wpis, który mocno daje do myślenia :)